okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Najwyższa Fajna Ryba świata

poradniki

Brudna robota

Zgrzyty, piski lub przeskakujący łańcuch to tylko niektóre z oznak zaniedbanego napędu. Rozwiązaniem jest zazwyczaj regularne czyszczenie... »

Na szlaku >> Polska centralna – z Włoszczowy do Piotrkowa


Najwyższa Fajna Ryba świata

Wojciech Osiński
Tylko dziewięć województw może się pochwalić wzniesieniem wyższym niż Fajna Ryba w raczej płaskim województwie łódzkim
Czy król może mieć żelazne nogi? Może, ale nie do końca. Co ma wspólnego karate z rowerami? Niestety nic. A czy na rybie może wyrosnąć drzewo? Tak, ale tylko na Fajnej Rybie. Jeszcze jakieś pytania? Nie, już wystarczy. Teraz zapraszamy na wycieczkę, która skończyła się zupełnie gdzie indziej, niż skończyć się miała.
 
Tym razem w silnej dwuosobowej grupie wylądowaliśmy z Iwoną we Włoszczowie. Tak, tak, na tej słynnej stacji Włoszczowa Północ, gdzie w środku niczego na Centralnej Magistrali Kolejowej jesienią 2006 roku za 900 tys. zł zbudowano peron, który dla rowerzystów stał się świetnym punktem wypadowym na środkową Polskę. I od razu zaczęły się wątpliwości. Bo może jednak startujemy nie od Włoszczowy, lecz od Włoszczowej? Szybko wyjaśniliśmy te wątpliwości, bo skoro trzech kolejnych tubylców powiedziało nam, że jesteśmy we Włoszczowie, to znaczy, że tak jest. Miejscowych trzeba słuchać.
Tylko dlaczego właściwie tam pojechaliśmy, skoro w Polsce jest tyle fascynujących miejsc, które można odwiedzić nawet podczas jednodniowej wycieczki z Warszawy? No cóż, motywy były dwa. Po pierwsze, bardzo lubię wielobarwne mapy, a te rejony na mapie Dolina Środkowej Pilicy Compassu są wręcz upstrzone różnokolorowymi szlakami, niebieskimi nitkami rzek i plamkami stawów, zielenią lasów i czerwienią informacji o ciekawych miejscach. To zwiastowało różnorodność doznań. Po drugie, w gąszczu tych wszystkich barw odnalazłem coś, co od razu stało się dla mnie głównym celem tej wycieczki. – Jedziemy na Fajną Rybę? – Jasne, a dokąd? Mazury, Kaszuby, Bałtyk? – zapytała Iwona. – Nie, skoczymy na jeden dzień w Łódzkie – rzuciłem mimochodem i zgodnie z oczekiwaniami zobaczyłem malujący się na twarzy koleżanki jeden wielki znak zapytania. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Wojciech Osiński