okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 11/2017 >> Odrobina nieba w gębie

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na szlaku >> Włochy: Toskania


Odrobina nieba w gębie

Justyna Dzik-Wykrętowicz
Widok na San Gimignano

„Do kraju zacznie napływać chłodne powietrze znad Rosji. Uczucie zimna spotęguje silny wiatr z północy. Jego podmuchy na Podlasiu i w pasie wybrzeża osiągną nawet 90 km/godz. Na Bałtyku utrzyma się sztormowa pogoda”. Tak brzmiała informacja pogodowa na dzień naszego wylotu z Polski do Włoch. 

 
Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Ale chyba tylko latem. Za to październik w Toskanii to czas zbioru trufli i oliwek. Wino już znajduje się w kadziach i fermentuje, by w przyszłości przeobrazić się w czerwone chianti. Na włoskich stołach panuje więc festiwal smaków. Jako amatorzy dobrego jedzenia i rowerów postanowiliśmy ten czas poświęcić na pedałowanie po pagórkach trasy: Piza – Terricciola – San Gimignano – Siena. 
Trochę zbyt spontaniczny zakup biletów lotniczych u taniego przewoźnika zakończył się zaskoczeniem. Liczyliśmy na to, że – podobnie jak w innych liniach lotniczych – przewóz naszych rowerów będzie tańszy niż bagażu rejestrowanego. Niestety, kilka miesięcy później, już bliżej wyjazdu, po szybkiej kalkulacji okazało się, że w naszym budżecie na pięciodniowy wypad po północnej Toskanii mieści się jedynie wynajęcie zdezelowanych rowerów, które zarezerwowaliśmy przez internet.
Po lądowaniu w Pizie oddajemy się standardowej polskiej rozrywce: porównywaniu polskiej pogody do… w zasadzie każdej innej, po czym kierujemy się do autobusu, który podwozi nas do centrum miasta. Lotnisko znajduje się śmiesznie blisko miasta. Nie dojeżdża się do niego ruchliwą autostradą, lecz swojską uliczką, prawie tak wąską jak te umieszczane na włoskich pocztówkach.
Wielu turystów przyjeżdża do Pizy jedynie na chwilę, by zapozować pod Krzywą Wieżą. Niektórzy mieszkańcy są oburzeni traktowaniem Pizy po macoszemu. Niestety, i na nas miasto nie robi zbyt pozytywnego wrażenia. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Justyna Dzik-Wykrętowicz