okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Odrobina nieba w gębie

poradniki

Brudna robota

Zgrzyty, piski lub przeskakujący łańcuch to tylko niektóre z oznak zaniedbanego napędu. Rozwiązaniem jest zazwyczaj regularne czyszczenie... »

Na szlaku >> Włochy: Toskania


Odrobina nieba w gębie

Justyna Dzik-Wykrętowicz
Widok na San Gimignano

„Do kraju zacznie napływać chłodne powietrze znad Rosji. Uczucie zimna spotęguje silny wiatr z północy. Jego podmuchy na Podlasiu i w pasie wybrzeża osiągną nawet 90 km/godz. Na Bałtyku utrzyma się sztormowa pogoda”. Tak brzmiała informacja pogodowa na dzień naszego wylotu z Polski do Włoch. 

 
Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Ale chyba tylko latem. Za to październik w Toskanii to czas zbioru trufli i oliwek. Wino już znajduje się w kadziach i fermentuje, by w przyszłości przeobrazić się w czerwone chianti. Na włoskich stołach panuje więc festiwal smaków. Jako amatorzy dobrego jedzenia i rowerów postanowiliśmy ten czas poświęcić na pedałowanie po pagórkach trasy: Piza – Terricciola – San Gimignano – Siena. 
Trochę zbyt spontaniczny zakup biletów lotniczych u taniego przewoźnika zakończył się zaskoczeniem. Liczyliśmy na to, że – podobnie jak w innych liniach lotniczych – przewóz naszych rowerów będzie tańszy niż bagażu rejestrowanego. Niestety, kilka miesięcy później, już bliżej wyjazdu, po szybkiej kalkulacji okazało się, że w naszym budżecie na pięciodniowy wypad po północnej Toskanii mieści się jedynie wynajęcie zdezelowanych rowerów, które zarezerwowaliśmy przez internet.
Po lądowaniu w Pizie oddajemy się standardowej polskiej rozrywce: porównywaniu polskiej pogody do… w zasadzie każdej innej, po czym kierujemy się do autobusu, który podwozi nas do centrum miasta. Lotnisko znajduje się śmiesznie blisko miasta. Nie dojeżdża się do niego ruchliwą autostradą, lecz swojską uliczką, prawie tak wąską jak te umieszczane na włoskich pocztówkach.
Wielu turystów przyjeżdża do Pizy jedynie na chwilę, by zapozować pod Krzywą Wieżą. Niektórzy mieszkańcy są oburzeni traktowaniem Pizy po macoszemu. Niestety, i na nas miasto nie robi zbyt pozytywnego wrażenia. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Justyna Dzik-Wykrętowicz