okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2017 >> Odrobina nieba w gębie

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Na szlaku >> Włochy: Toskania


Odrobina nieba w gębie

Justyna Dzik-Wykrętowicz
Widok na San Gimignano

„Do kraju zacznie napływać chłodne powietrze znad Rosji. Uczucie zimna spotęguje silny wiatr z północy. Jego podmuchy na Podlasiu i w pasie wybrzeża osiągną nawet 90 km/godz. Na Bałtyku utrzyma się sztormowa pogoda”. Tak brzmiała informacja pogodowa na dzień naszego wylotu z Polski do Włoch. 

 
Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Ale chyba tylko latem. Za to październik w Toskanii to czas zbioru trufli i oliwek. Wino już znajduje się w kadziach i fermentuje, by w przyszłości przeobrazić się w czerwone chianti. Na włoskich stołach panuje więc festiwal smaków. Jako amatorzy dobrego jedzenia i rowerów postanowiliśmy ten czas poświęcić na pedałowanie po pagórkach trasy: Piza – Terricciola – San Gimignano – Siena. 
Trochę zbyt spontaniczny zakup biletów lotniczych u taniego przewoźnika zakończył się zaskoczeniem. Liczyliśmy na to, że – podobnie jak w innych liniach lotniczych – przewóz naszych rowerów będzie tańszy niż bagażu rejestrowanego. Niestety, kilka miesięcy później, już bliżej wyjazdu, po szybkiej kalkulacji okazało się, że w naszym budżecie na pięciodniowy wypad po północnej Toskanii mieści się jedynie wynajęcie zdezelowanych rowerów, które zarezerwowaliśmy przez internet.
Po lądowaniu w Pizie oddajemy się standardowej polskiej rozrywce: porównywaniu polskiej pogody do… w zasadzie każdej innej, po czym kierujemy się do autobusu, który podwozi nas do centrum miasta. Lotnisko znajduje się śmiesznie blisko miasta. Nie dojeżdża się do niego ruchliwą autostradą, lecz swojską uliczką, prawie tak wąską jak te umieszczane na włoskich pocztówkach.
Wielu turystów przyjeżdża do Pizy jedynie na chwilę, by zapozować pod Krzywą Wieżą. Niektórzy mieszkańcy są oburzeni traktowaniem Pizy po macoszemu. Niestety, i na nas miasto nie robi zbyt pozytywnego wrażenia. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Justyna Dzik-Wykrętowicz