okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 11/2017 >> Kiedy Księżyc zakrywa Słońce

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Korespondencja >> Kanada, USA


Kiedy Księżyc zakrywa Słońce

Daria Grzybowska
Dla takich widoków warto wstawać wcześnie rano. Natura na Alasce nabiera wtedy naprawdę wspaniałych barw

Całkowite zaćmienie Słońca uważane jest za jedno z najpiękniejszych zjawisk, jakie tworzy natura. Jego wyjątkowość podkręca fakt, że zaobserwować je można niezwykle rzadko. A może by tak zmienić trasę i zobaczyć je z rowerów?

Marcin, dla którego astronomia i fotografia są pasją, miał okazję widzieć to zjawisko dwa razy: na Węgrzech w 1999 roku oraz w Turcji w 2006 roku, dlatego szansy zobaczenia całkowitego zaćmienia Słońca po raz trzeci nie mógł przepuścić! Ja w tym temacie nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Widziałam filmiki w internecie, słyszałam różne historie i znam odczucia Marcina. Wiedziałam, że jest to wyjątkowe zjawisko, którego nie da się opisać słowami. Teraz, gdy jest już po wszystkim i doszliśmy do siebie, wiem, że to prawda! 
Po prawie trzyipółletniej podróży rowerowej po świecie jesteśmy na Alasce, gdzie zaczynamy kolejny etap wyprawy – dotarcie na całkowite zaćmienie Słońca! Ogromny zegar w telefonie odlicza dni, a słoneczna dniówka, czyli liczba kilometrów, które dziennie musimy przejechać, żeby dotrzeć na miejsce, wynosi 70.
Od początku Alaska nie pozwala nam łatwo wykonać naszej dziennej dawki narzuconych sobie kilometrów. Na zewnątrz leje, aura bardzo niekorzystna, widoki (czyli gruba zasłona deszczowych chmur) nie nastrajają do jazdy. Jedynym plusem jest nieograniczona ilość miejsc, w których można rozbić namiot, wiatki nad jeziorem i mnóstwo drewna, by rozpalić ognisko i się ogrzać. Podczas pierwszej nocy budzimy się niewyspani, lecz na zewnątrz jest jasno, więc czas wstawać. Nieprzytomni zaczynamy automatycznie zwijać śpiwory, jednym okiem zerkając na zegarek. A tu niespodzianka! Jest trzecia w nocy. No tak, przecież na Alasce jest wczesna wiosna, co oznacza, że nastał czas jasnych nocy i słońce zachodzi tylko nisko pod horyzont. Zadowoleni kładziemy się spać ze świadomością, że tak szybko nie zobaczymy gwiazd na niebie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marcin Grzybowski