okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 10/2017 >> Na gorąco smakuje najlepiej

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Korespondencja >> Boliwia


Na gorąco smakuje najlepiej

Wojciech Ganczarek
Droga gruntowa z San Rafael do San José: zieleń dookoła, błękitne niebo i święty spokój bez zakłóceń

Pierwsze drzewo od… No właśnie, od jak dawna? Radość objawia się automatycznie, bez mojej wiedzy. Gdybym mógł wówczas siebie zobaczyć, powiedziałbym: zobaczyłem, jak uśmiech wypływa mi na twarz. Nie widziałem się jednak, napiszę więc: poczułem, jak kąciki ust podnoszą się milimetr po milimetrze.

Dla rowerzystów Boliwia to płaskowyż Altiplano. Może nie zawsze i nie dla wszystkich, ale na pewno – zazwyczaj. Boliwia,  czyli 200 kilometrów po Salar de Uyuni – solnisku, pozostałości po wyschniętym słonym jeziorze; księżycowe krajobrazy od La Paz po argentyńską lub chilijską granicę, ból głowy, zimno i brak tlenu na prawie czterech tysiącach metrów nad poziomem morza. Ale wystarczy bardzo powierzchownie rzucić okiem na mapę Boliwii, aby przekonać się, że oprócz szarawej plamy oznaczającej góry mamy również plamy zielone (dżungla) i żółte (pampa). Mało tego: plama szara jest stosunkowo mała. Tak naprawdę zimne Altiplano zajmuje zupełnie niewiele, bo tylko nieco ponad jedną czwartą boliwijskiego terytorium. A co z pozostałą, nizinną strefą kraju? Jak smakuje Boliwia na gorąco?
Zawsze byłem dobrym uczniem i studentem, więc zadanie domowe odrobiłem na pięć. Górskie rejony objechałem ze starannością godną Białorusina (tu taka dygresja: bo jakby Czytelnik nie wiedział, Białorusini są Niemcami wśród Słowian, warto propagować takie pozytywne stereotypy o sąsiadach). Po peruwiańskim rajdzie brzegiem jeziora Titicaca wpadłem do Copacabany, gdzie za bezcen kupiłem nowy i całkiem porządny śpiwór puchowy. Dalej przez La Paz, Oruro i Challapatę zjechałem do Salinas. Dalej La Paz, Oruro, Challapata, zjazd na Salinas, Wigilia Bożego Narodzenia z nocną załogą szpitala, kolejno bezdroża białych tafli Salar de Uyuni i dwieście kilometrów nowego asfaltu aż do Potosi.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Wojciech Ganczarek