okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Na gorąco smakuje najlepiej

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Korespondencja >> Boliwia


Na gorąco smakuje najlepiej

Wojciech Ganczarek
Droga gruntowa z San Rafael do San José: zieleń dookoła, błękitne niebo i święty spokój bez zakłóceń

Pierwsze drzewo od… No właśnie, od jak dawna? Radość objawia się automatycznie, bez mojej wiedzy. Gdybym mógł wówczas siebie zobaczyć, powiedziałbym: zobaczyłem, jak uśmiech wypływa mi na twarz. Nie widziałem się jednak, napiszę więc: poczułem, jak kąciki ust podnoszą się milimetr po milimetrze.

Dla rowerzystów Boliwia to płaskowyż Altiplano. Może nie zawsze i nie dla wszystkich, ale na pewno – zazwyczaj. Boliwia,  czyli 200 kilometrów po Salar de Uyuni – solnisku, pozostałości po wyschniętym słonym jeziorze; księżycowe krajobrazy od La Paz po argentyńską lub chilijską granicę, ból głowy, zimno i brak tlenu na prawie czterech tysiącach metrów nad poziomem morza. Ale wystarczy bardzo powierzchownie rzucić okiem na mapę Boliwii, aby przekonać się, że oprócz szarawej plamy oznaczającej góry mamy również plamy zielone (dżungla) i żółte (pampa). Mało tego: plama szara jest stosunkowo mała. Tak naprawdę zimne Altiplano zajmuje zupełnie niewiele, bo tylko nieco ponad jedną czwartą boliwijskiego terytorium. A co z pozostałą, nizinną strefą kraju? Jak smakuje Boliwia na gorąco?
Zawsze byłem dobrym uczniem i studentem, więc zadanie domowe odrobiłem na pięć. Górskie rejony objechałem ze starannością godną Białorusina (tu taka dygresja: bo jakby Czytelnik nie wiedział, Białorusini są Niemcami wśród Słowian, warto propagować takie pozytywne stereotypy o sąsiadach). Po peruwiańskim rajdzie brzegiem jeziora Titicaca wpadłem do Copacabany, gdzie za bezcen kupiłem nowy i całkiem porządny śpiwór puchowy. Dalej przez La Paz, Oruro i Challapatę zjechałem do Salinas. Dalej La Paz, Oruro, Challapata, zjazd na Salinas, Wigilia Bożego Narodzenia z nocną załogą szpitala, kolejno bezdroża białych tafli Salar de Uyuni i dwieście kilometrów nowego asfaltu aż do Potosi.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Wojciech Ganczarek