okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 10/2017 >> Trzy żywioły na raz

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Korespondencja >> Maroko


Trzy żywioły na raz

Andrzej Dąbrowski
Przepiękna droga przez góry Atlas niedaleko Tizgui-n-Barda

Długo rozmyślaliśmy nad tym, gdzie wybrać się na kolejną wyprawę. Większość wymarzonych kierunków po podliczeniu kosztów przekraczała nasz budżet. Szukając tanich połączeń, natknęliśmy się na loty do północnej Afryki. Wcześniej w ogóle nie braliśmy tego kierunku pod uwagę. Po przeczytaniu kilku artykułów Maroko jawiło się coraz bardziej obiecująco.

To kraj opisywany niczym miejsce z „Baśni tysiąca i jednej nocy”, o różnorodnym krajobrazie – od rozległej pustyni po wysokogórskie szczyty, głębokie wąwozy i doliny. Państwo kontrastów, zabytkowych pałaców, medyn i meczetów, o jakże ciekawej historii, barwnej kulturze i wyśmienitej kuchni… Jak szybko się okazało, Maroko to także idealny wybór na rowerowe podboje.
Przygotowując się do wyprawy i planując trasę, ochrzciliśmy ją mianem „Rowerem przez trzy żywioły”. Wyznaczyliśmy sobie bowiem trzy cele: chcieliśmy zmierzyć się z górami Atlas, odwiedzić Saharę oraz dotrzeć nad Atlantyk.
Samolot startuje wczesnym rankiem, ale tej nocy żaden z nas nie zdrzemnął się nawet na sekundę. Na lotnisku Chopina jesteśmy już o 4.30, aby dopilnować odprawy i nadania bagażu sportowego. Każdy ma wątpliwości związane z jego wagą, gdyż różne linie lotnicze mają różne limity. Ale mieścimy się w przewidzianych 30 kilogramach. Lot mija szybko, z jedną przesiadką w Mediolanie. I choć z racji zmiany przewoźnika musimy przejść kolejną odprawę, odbywa się ona bardzo sprawnie. Do Marrakeszu docieramy około godziny 16. Na lotnisku zastajemy zupełnie inny świat.
W hali przylotów próbujemy wyszukać adres hostelu, korzystając z Wi-Fi. Okazuje się bowiem, o czym nie wiedzieliśmy, że przy odprawie paszportowej należy podać meldunek i miejsce pierwszego noclegu. Pogranicznicy nie odpuszczają, przypominając, że w okolicy lotniska nie można biwakować na dziko.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Andrzej Dąbrowski