okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

strona główna >> 10/2017 >> Woda, góry, las

nowości

BCM Nowatex Vezuvio Vento Black

Jesienią zeszłego roku w nasze ręce wpadła najnowsza kurtka polskiej marki Vezuvio (BCM Nowatex). Vento Black to lekka i wszechstronna kurtka... »

poradniki

Z duchem czasu

To, co starsze, nie zawsze jest lepsze. Czasem warto przełamać swój lęk i przykładowo przejechać się na rowerze z 29-calowymi kołami.... »

Na szlaku >> Chodzież i okolice


Woda, góry, las

Izabela Dachtera-Walędziak
Nad Jeziorem Strzeleckim

Ależ tu pięknie – powtarzaliśmy za każdym razem, jadąc przez Chodzież ruchliwą drogą krajową numer 11. Bo góry, pagóry, jeziora i lasy. Jak w Szwajcarii, jak w Bawarii, jak na Morawach – wymienialiśmy kolejne miejscówki. W końcu nadszedł ten moment: zamiast płakać nad brakiem urlopu, zapakowaliśmy rowery i wyskoczyliśmy na jeden dzień do Chodzieży.

Chodzież to przede wszystkim łakomy kąsek dla mieszkańców Wielkopolski. Godzina jazdy samochodem z Poznania, pół godziny do Piły. Sunąc żółwim tempem zatłoczoną krajówką, nad Jeziorem Chodzieskim (Miejskim) stawiamy się w samo południe. Jest największym z trzech jezior położonych w granicach miasta. Zaskakuje nas ciekawie zagospodarowane nabrzeże z drewnianą, stylową zabudową, molo, przystanią, z której odpływa stateczek o nazwie – a jakże – Chodzieżanka, przewożący turystów na drugą stronę jeziora do tak zwanych Łazienek Chodzieskich. Wzdłuż brzegu ciągnie się szeroka i oświetlona promenada spacerowa o długości ponad trzech kilometrów. Oddana do użytku w 2011 roku, od razu stała się jednym z ulubionych miejsc rekreacji chodzieżan. Sporym fragmentem promenady przejedziemy w drodze powrotnej, na razie zmieniamy przełożenia i kierujemy się ostro po górę, do centrum.
W okolicach chodzieskiego rynku w sobotnie południe ruch jak w Paryżu, mnóstwo pieszych i jeszcze więcej samochodów, dla rowerzystów nie ma już miejsca. Z duszami na ramieniu, czym prędzej czmychamy nad Jezioro Strzeleckie – drugie z trzech jezior miejskich. Przejściem dla pieszych przekraczamy drogę krajową numer 11 i po krótkiej przejażdżce aleją spacerową wpadamy w inny świat. Dokładnie – ostrym zjazdem w dół. Jakże różni się ten akwen od wcześniejszego. Wysokie, urwiste brzegi, liściaste drzewa rosnące tak gęsto, że żartujemy, iż czas włączyć lampki.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Małgorzata Rozynek