okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Tata na siodle, syn w foteliku

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Na szlaku >> Jura Krakowsko-Częstochowska


Tata na siodle, syn w foteliku

Szymon Gruszewski
Pierwsza wspólna, prawdziwa męska przygoda

Wreszcie. Nasza pierwsza, prawdziwa męska przygoda. Taty Szymona i Ignacego – lat dwa i pół. Tak można podsumować lipcowy weekend w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, którą przemierzyliśmy Jurajskim Rowerowym Szlakiem Orlich Gniazd. Tata na siodle, syn w foteliku.

Decyzja o wyjeździe zapadła dosyć spontanicznie, około dwóch tygodni przed samą wycieczką. Skoro świt wyjeżdżamy pociągiem z Warszawy do Częstochowy. Jedna z większych obaw, które miałem przed wyjazdem, dotyczyła tego, jak poradzimy sobie z wejściem do i wyjściem z pociągu. Zupełnie niepotrzebnie. Okazuje się, że bez problemu możemy liczyć na pomoc innych podróżnych. W pociągu spotykamy dwóch rowerzystów, którzy wybierają się na znacznie dłuższą wyprawę niż my, ale również startują w Częstochowie.
Częstochowa i Jurajski Rowerowy Szlak Orlich Gniazd rozpoczyna się pod Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Z dworca to prosta droga. Odwiedzamy jeszcze punkt informacji turystycznej, kupujemy dokładną mapę i do przodu. Od razu pod górę, chociaż nie dosłownie. Szlak w Częstochowie jest bardzo słabo oznakowany, w zasadzie nie widzimy żadnych oznaczeń. Kierujemy się na Olsztyn i jakoś sobie radzimy. Stąd wyjeżdżamy już szlakiem rowerowym – Zrębice Pierwsze, Zrębice Drugie, Krasawa i trach. Łańcuch pęka po raz pierwszy. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z taką sytuacją. Nie bardzo wiem, jak się zabrać za naprawę. Telefon do mamy Olgi z prośbą o ewakuację to ostatnia opcja, jaką mam w głowie. Szukając mechanika w Krasawie, trafiam na panią, której tata chyba już niejeden łańcuch wcześniej naprawiał. No i naprawia także mój. Ignacy korzysta z gościnności tubylca Mateusza i jego zabawek, a ja mam chwilę, żeby przyjrzeć się temu, o co z tym łańcuchem w ogóle chodzi.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Szymon Gruszewski