okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Tam, gdzie kończą się Bałkany

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Na szlaku >> Kreta


Tam, gdzie kończą się Bałkany

Maciej Kot
Silny wiatr w plecy pomagał nam w pierwszych dniach wycieczki

Nasz plan był prosty: jechać tam, gdzie da się uciec przed polską jesienią, gdzie w komfortowych warunkach da się spać w namiocie, a w trakcie dnia dziewczyny będą mogły poszaleć w ciekawych dla nich miejscach. Te cieplarniane warunki były wymagane z jednego ważnego powodu – pierwszy raz ruszaliśmy na rowery we czwórkę i po raz pierwszy z dwuosobową przyczepką.

Zmiana niby niewielka, ale nie chcieliśmy ani zbyt skomplikowanej logistyki na początek, która po nocnym lądowaniu kończyłaby się jazdą w nocy po krzakach, jak na Gran Canarii, ani konieczności wożenia ubrań na każdą możliwość pogodową, jak w Serbii.
Szczególnie zimny i deszczowy koniec lata w środkowej Europie sprawił, że odrzuciliśmy wszystkie opcje samochodowe oraz bliższe samolotowe i tydzień przed odlotem zarezerwowaliśmy bilety na wciąż jeszcze gorącą i słoneczną Kretę.
Helena, debiutujący, dziewięciomiesięczny członek ekipy, pod którego dostosowaliśmy plany, nie miała – jak się potem okazało – specjalnych wymagań ani obiekcji: wsadzona do samolotu – leciała, do przyczepki – jechała, a do namiotu – spała. Jej starsza o trzy lata siostra Milena, zaprawiona już w życiu obozowym, leciała z wielką nadzieją na codzienne kąpiele w morzu i zobaczenie najprawdziwszej różowej plaży, a radość na myśl o dzieleniu przyczepki z siostrą była niezwykle szczera i urocza.
Optymistyczni rodzice nabierali pewnych wątpliwości powoli: nie tak szybko da się przecież dodać wagę dzieci (ok. 28 kg) do wagi przyczepki (ok. 15 kg) i odchudzonego bagażu taty (ok. 12 kg). A po tym dodawaniu wątpliwości dotyczyły już tylko tego, po co dodawać dalej, bo przecież wodę, pieluchy, zabawki i tak trzeba będzie zabrać do pakownego wózka, a mama i tak będzie musiała wozić kilka kilogramów więcej niż zawsze.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Maciej Kot