okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Lubię się gubić

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Styl życia >> Dorota Chojnowska


Lubię się gubić

Z Dorotą Chojnowską, antropologiem kultury, dziennikarką i podróżniczką, poznającą świat na bambusowym rowerze, rozmawia Jakub Terakowski
AlePieknySwiat.pl

Piotr Strzeżysz w lipcowym numerze opisał meksykański casa de ciclistas, w którym powstają rowery z bambusa...
– A ja po raz pierwszy dwa bambusowe rowery zobaczyłam kilka lat temu, w Gruzji, pod hostelem. I natychmiast zakochałam się w nich. Okazało się, że są robione ręcznie i należą do Angielek, które przyjechały na nich do Tbilisi z Londynu, a zamierzały dotrzeć aż do Sydney (co im się zresztą udało). Od razu postanowiłam, że zbuduję sobie taki rower, ale pomysł dojrzewał dwa lata.

Co takiego jest w tych rowerach, że zdobyły Twoje serce?

– Są po prostu piękne, inne. Świadomość, że zostały wykonane ręcznie, powoduje, że nie traktuję ich jak bezdusznego przedmiotu, lecz są dla mnie częścią życia. Ich ramę przyjemnie jest dotykać, bo jest miękka, emanuje ciepłem. Nikt, kto przechodzi obok roweru bambusowego, nie może się oprzeć pokusie dotknięcia go, pogłaskania.

W Gruzji byłaś na rowerze?

– Nie. Przed wyprawą na rowerze bambusowym wśród wielu moich ekspedycji nie było żadnej rowerowej. Na rowerze jeździłam wprawdzie od dziecka, ale tylko po Warszawie i okolicy, nigdy nie uczestniczyłam w wielodniowej wyprawie na dwóch kółkach, nigdy nie miałam sakw. Moim bambusowym rowerem też wcale nie zamierzałam wyjeżdżać za granicę, to miał być rower miejski.

Roweru bambusowego nie kupuje się u nas w pierwszym lepszym sklepie...

– Dlatego właśnie postanowiłam, że zrobię go sama. Oczywiście na tyle samodzielnie, na ile pozwalała mi moja ówczesna wiedza, umiejętności i warsztat. Nie miałam przecież żadnego pojęcia nawet o budowie zwyczajnego roweru, nigdy żadnego sama nie zmontowałam. Wiedziałam, że ktoś musi dla mnie zaprojektować rower z bambusa i pokazać, jak mam go zrobić. Uruchomiłam więc wszystkie znajomości i tak – po nitce do kłębka – trafiłam do Jarka Baranowskiego, który wprawdzie wykonuje rowery z karbonu, ale zgodził się pomóc mi zbudować bambusowy.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Dorota Chojnowska