okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 10/2017 >> Lubię się gubić

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Styl życia >> Dorota Chojnowska


Lubię się gubić

Z Dorotą Chojnowską, antropologiem kultury, dziennikarką i podróżniczką, poznającą świat na bambusowym rowerze, rozmawia Jakub Terakowski
AlePieknySwiat.pl

Piotr Strzeżysz w lipcowym numerze opisał meksykański casa de ciclistas, w którym powstają rowery z bambusa...
– A ja po raz pierwszy dwa bambusowe rowery zobaczyłam kilka lat temu, w Gruzji, pod hostelem. I natychmiast zakochałam się w nich. Okazało się, że są robione ręcznie i należą do Angielek, które przyjechały na nich do Tbilisi z Londynu, a zamierzały dotrzeć aż do Sydney (co im się zresztą udało). Od razu postanowiłam, że zbuduję sobie taki rower, ale pomysł dojrzewał dwa lata.

Co takiego jest w tych rowerach, że zdobyły Twoje serce?

– Są po prostu piękne, inne. Świadomość, że zostały wykonane ręcznie, powoduje, że nie traktuję ich jak bezdusznego przedmiotu, lecz są dla mnie częścią życia. Ich ramę przyjemnie jest dotykać, bo jest miękka, emanuje ciepłem. Nikt, kto przechodzi obok roweru bambusowego, nie może się oprzeć pokusie dotknięcia go, pogłaskania.

W Gruzji byłaś na rowerze?

– Nie. Przed wyprawą na rowerze bambusowym wśród wielu moich ekspedycji nie było żadnej rowerowej. Na rowerze jeździłam wprawdzie od dziecka, ale tylko po Warszawie i okolicy, nigdy nie uczestniczyłam w wielodniowej wyprawie na dwóch kółkach, nigdy nie miałam sakw. Moim bambusowym rowerem też wcale nie zamierzałam wyjeżdżać za granicę, to miał być rower miejski.

Roweru bambusowego nie kupuje się u nas w pierwszym lepszym sklepie...

– Dlatego właśnie postanowiłam, że zrobię go sama. Oczywiście na tyle samodzielnie, na ile pozwalała mi moja ówczesna wiedza, umiejętności i warsztat. Nie miałam przecież żadnego pojęcia nawet o budowie zwyczajnego roweru, nigdy żadnego sama nie zmontowałam. Wiedziałam, że ktoś musi dla mnie zaprojektować rower z bambusa i pokazać, jak mam go zrobić. Uruchomiłam więc wszystkie znajomości i tak – po nitce do kłębka – trafiłam do Jarka Baranowskiego, który wprawdzie wykonuje rowery z karbonu, ale zgodził się pomóc mi zbudować bambusowy.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Dorota Chojnowska