okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2017 >> Polska egzotyczna

poradniki

Brudna robota

Zgrzyty, piski lub przeskakujący łańcuch to tylko niektóre z oznak zaniedbanego napędu. Rozwiązaniem jest zazwyczaj regularne czyszczenie... »

Na szlaku >> z Suwałk do Przemyśla


Polska egzotyczna

Paweł Pesz
Dwujęzyczna tablica w Puńsku
Przed tą wyprawą najbardziej na wschód wysuniętym punktem Polski, który miałem okazję odwiedzić, było Giżycko, gdzie spędziłem parę tygodni w dzieciństwie. Dopiero otwarcie szlaku Green Velo zmobilizowało mnie, aby uzupełnić tę krajoznawczą lukę. 
 
Gdy rozpocząłem przygotowania, szybko przekonałem się, że literatura turystyczna na temat Podlasia, Lubelszczyzny czy Podkarpacia jest cokolwiek skąpa, brakuje szczegółowych przewodników, a wydawnictwa przekrojowe te regiony pomijają. Jedyną pozycją, którą udało mi się znaleźć, okazała się „Polska egzotyczna” Grzegorza Rąkowskiego, którą sam autor charakteryzuje jako gawędę o tych terenach z rozbudowanym tłem historycznym i etnograficznym, ale niewielką ilością informacji praktycznych. W ostatecznym rozrachunku okazało się to bardziej zaletą niż wadą, a ten dodatkowy kontekst pozwolił mi lepiej zrozumieć odwiedzane miejsca. Tytuł książki w naturalny sposób stał się również nieformalną nazwą mojej eskapady.
Suwałki przywitały mnie niewielkim dworcem z czerwonej cegły i groźnymi chmurami na niebie. Ruszyłem w kierunku północnym i niebawem trafiłem na oznaczenia szlaku Green Velo, który miał mi towarzyszyć przez większą część wyprawy. W Prudziszkach, do których zaprowadził mnie elegancki ciąg pieszo-rowerowy, ujrzałem pierwsze na mojej drodze Miejsce Obsługi Rowerzysty, które stanowi jeden ze znaków rozpoznawczych GV. Każdy MOR udostępnia dach, kilka stojaków i mapę prezentującą przebieg szlaku oraz położone przy nim atrakcje turystyczne. Podrzędnymi drogami w coraz bardziej pagórkowatym terenie dotarłem do gościńca nad jeziorem Hańcza.
Pierwszy pełny dzień w trasie rozpocząłem od wizyty w Wodziłkach, wiosce staroobrzędowców. To przybyli w XVIII wieku z głębi Rosji wyznawcy odłamu prawosławia, który nie uznał reform wprowadzonych w 1654 roku przez patriarchat moskiewski. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 

 



Zdjęcie: Paweł Pesz