okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2017 >> Od największego do najmniejszego

poradniki

Brudna robota

Zgrzyty, piski lub przeskakujący łańcuch to tylko niektóre z oznak zaniedbanego napędu. Rozwiązaniem jest zazwyczaj regularne czyszczenie... »

Na szlaku >> Mazowsze: okolice Warszawy


Od największego do najmniejszego

Wojciech Osiński
Na moście wzdłuż Jeziorki w Prażmowie. Z tyłu budynek starej gorzelni
Na początek szybki quiz. Jakie jest największe miasto w Polsce pod względem liczby mieszkańców? Proste pytanie, wiadomo, że Warszawa. A jakie jest najmniejsze? Yyyy..., nooo..., nie wiem. Tak pewnie odpowiedziałaby większość z Was. No właśnie, ja też kiedyś nie wiedziałem, ale się dowiedziałem i okazało się, że z Warszawy do Wyśmierzyc wcale nie jest tak daleko, żeby nie dało się tej drogi pokonać w jeden dzień.
 
Jeśli się żyje w Warszawie i codziennie zaczyna to życie przy ruchliwej ulicy około 9-10 rano, widok stolicy o godzinie piątej szokuje. Pusto, cicho. Świeci słońce, jest rześko, zapach spalin z wczorajszego wieczoru gdzieś się ulotnił, a nasmarowany rower po wyprowadzeniu z piwnicy na podwórko krzyczy: „No, jedźmy już!”. Dobra, dobra, już jedziemy.
Zanim jednak ruszymy, krótkie wprowadzenie. Jednodniowa, długodystansowa jazda, zakończona o ustalonej porze, jaką jest na przykład odjazd ostatniego pociągu Kolei Mazowieckich z Warki do Warszawy o godzinie 21, rządzi się ważnymi zasadami. Ja ich wszystkich na pewno nie znam, ale kilku warto się trzymać. Po pierwsze, trzeba w miarę dokładnie zaplanować trasę. Po drugie, pierwszy etap pokonać jak najszybciej. Oczywiście, nie chodzi o jak najszybszą jazdę, bo zamiast przejechać 200 kilometrów, po 40 mielibyśmy dość, raczej o jej płynność i jak najmniej postojów. Kolejna sprawa to odpowiednio częste jedzenie i picie, a następnie nietestowanie nowych rzeczy – siodełka, ubrania (spodenki!) albo – o zgrozo! – roweru. Więcej zasad nie pamiętam.
Trasę zaplanowałem. Wujek Google powiedział, że najkrótszą drogą – licząc z dojazdem z Wyśmierzyc do Warki – wyszłoby jakieś 120 kilometrów. No, ale przecież jazda drogą zaznaczoną na mapie na czerwono w żaden sposób nie nadawałaby się do opisania w „Rowertourze”, a biorąc pod uwagę ruch samochodowy na trasie Warszawa – Białobrzegi, nie wiem, czy w ogóle mógłbym jeszcze kiedykolwiek coś napisać. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Wojciech Osiński