okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 9/2017 >> Od największego do najmniejszego

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Na szlaku >> Mazowsze: okolice Warszawy


Od największego do najmniejszego

Wojciech Osiński
Na moście wzdłuż Jeziorki w Prażmowie. Z tyłu budynek starej gorzelni
Na początek szybki quiz. Jakie jest największe miasto w Polsce pod względem liczby mieszkańców? Proste pytanie, wiadomo, że Warszawa. A jakie jest najmniejsze? Yyyy..., nooo..., nie wiem. Tak pewnie odpowiedziałaby większość z Was. No właśnie, ja też kiedyś nie wiedziałem, ale się dowiedziałem i okazało się, że z Warszawy do Wyśmierzyc wcale nie jest tak daleko, żeby nie dało się tej drogi pokonać w jeden dzień.
 
Jeśli się żyje w Warszawie i codziennie zaczyna to życie przy ruchliwej ulicy około 9-10 rano, widok stolicy o godzinie piątej szokuje. Pusto, cicho. Świeci słońce, jest rześko, zapach spalin z wczorajszego wieczoru gdzieś się ulotnił, a nasmarowany rower po wyprowadzeniu z piwnicy na podwórko krzyczy: „No, jedźmy już!”. Dobra, dobra, już jedziemy.
Zanim jednak ruszymy, krótkie wprowadzenie. Jednodniowa, długodystansowa jazda, zakończona o ustalonej porze, jaką jest na przykład odjazd ostatniego pociągu Kolei Mazowieckich z Warki do Warszawy o godzinie 21, rządzi się ważnymi zasadami. Ja ich wszystkich na pewno nie znam, ale kilku warto się trzymać. Po pierwsze, trzeba w miarę dokładnie zaplanować trasę. Po drugie, pierwszy etap pokonać jak najszybciej. Oczywiście, nie chodzi o jak najszybszą jazdę, bo zamiast przejechać 200 kilometrów, po 40 mielibyśmy dość, raczej o jej płynność i jak najmniej postojów. Kolejna sprawa to odpowiednio częste jedzenie i picie, a następnie nietestowanie nowych rzeczy – siodełka, ubrania (spodenki!) albo – o zgrozo! – roweru. Więcej zasad nie pamiętam.
Trasę zaplanowałem. Wujek Google powiedział, że najkrótszą drogą – licząc z dojazdem z Wyśmierzyc do Warki – wyszłoby jakieś 120 kilometrów. No, ale przecież jazda drogą zaznaczoną na mapie na czerwono w żaden sposób nie nadawałaby się do opisania w „Rowertourze”, a biorąc pod uwagę ruch samochodowy na trasie Warszawa – Białobrzegi, nie wiem, czy w ogóle mógłbym jeszcze kiedykolwiek coś napisać. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Wojciech Osiński