okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 9/2017 >> Od muflona do gęsiraptora

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Na szlaku >> Sudety Środkowe: Góry Wałbrzyskie


Od muflona do gęsiraptora

Tomasz Larczyński
Widok z Szerzawy na Rybnicki Grzbiet: w centrum wulkany Borowej i Wołowca, a przed Wołowcem – Kamienna
Trudno chyba o góry o gorszej prasie niż Wałbrzyskie. Kojarzyć się mogą raczej z hałdami żużlu, wystającymi z ruin tak zwanego polskiego Donbasu niż z czymś, po czym da się pedałować. Już nie mówiąc o tym, aby specjalnie dla nich jechać przez całą Polskę. Na jeden dzień. Ja jednak nie wahałem się ani chwili.
 
Powód pierwszy to fakt, że są to Sudety. A ja jako fan pasma dam się pokroić za tezę, że w Sudetach nie ma miejsc nieciekawych. To, by w zasadzie zamykało dyskusję, niemniej są i dalsze argumenty, mianowicie Trójgarb, który dzięki swemu jakże charakterystycznemu, oddanemu w nazwie kształtowi (doprecyzowuje go nazwa niemiecka – Sattelwald, czyli Las Siodłowy) wybija się w panoramach z licznych szczytów Sudetów Środkowych i Zachodnich. I to wybija na tyle skutecznie, że w końcu zaczął mnie denerwować tym, że jeszcze na niego nie wjechałem. Wreszcie znaleziona gdzieś tam w odmętach internetu informacja, że oto grupka wałbrzyszan otworzyła niszczejące, przedwojenne schronisko, połączone z wieżą widokową na Chełmcu. Przy dużej wysokości względnej tego wygasłego wulkanu dawało to nadzieję na sporo różnorakiej falistości w zasięgu wzroku. Zatem wsiadam w Sudety (tu akurat chodzi o pociąg TLK) i jadę.
A długość wyprawy? Cóż, w życiu wielu z nas przychodzi moment, w którym obowiązki zawodowo-rodzinne skracają czas, który można przeznaczyć na męczenie podjazdów, zwłaszcza, kiedy mieszka się na Kaszubach, czyli od gór dość daleko. W efekcie kolejne krótkie wypady w Sudety stopniowo się skracały, aż pozostał mi z nich jednodniowy ogryzek: dwie noce w pociągu i między nimi jeden dzień na kręcenie. Na początku taki pomysł wydawał się straceńczy (a wszystkim moim znajomym wydaje się takim do dziś), niemniej ogryzek okazał się mieć w sobie zaskakująco dużo smaku i od paru lat z powodzeniem wcielam ten pomysł w życie, zachęcając do niego szanownych Czytelników. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Tomasz Larczyński