okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> Czytając rzekę na rowerze wodnym

nowości

Nowy kask od Kasku

Bohater tegorocznego Tour de France, Chris Froome po zdobyciu żółtej koszulki lidera musiał oddać ją tylko na dwa etapy Włochowi Fabio... »

Luźny styl

Luźna koszulka techniczna firmy Dartmoor przekonuje do siebie nierowerowym wyglądem, a jednocześnie… właściwościami koszulki rowerowej.... »

Koszulka nawadniająca

Jeśli lubisz mieć pod ręką ustnik bukłaka, a jednocześnie w plecaku nie czujesz się dobrze na trasie, warto rzucić okiem na nową koszulkę,... »

poradniki

Wszystko, co się świeci

Bauke Mollema – holenderski kolarz wraz z kolegami z grupy Trek-Segafredo przygotowując się do jazdy na czas w tegorocznym Giro d'Italia, nie... »

Kompletujemy narzędzia

Korzystanie z roweru nie ogranicza się jedynie do zdobywania kolejnych kilometrów. Bez względu na to, czy jeździmy na nim do pracy czy... »

Styl życia >> Łukasz Lewandowski


Czytając rzekę na rowerze wodnym

Z Łukaszem Lewandowskim, który wraz z Maciejem Skarżyńskim, przepłynął rowerem wodnym z Krakowa do Gdańska rozmawia Jakub Terakowski
Łukasz Lewandowski z zawodu jest oceanografem
Wywiad z Hubertem Kisińskim [„Rowertour” nr 7 (113), 2017], który wraz z Davidem Andersem przemierzył Amazonkę na rowerach uchyla nasze łamy dla rowerów wodnych. Czy to jego wyprawa tak Was zainspirowała?
– Nie, nie mieliśmy o niej pojęcia.

Skąd zatem pomysł na spływ rowerem wodnym z Krakowa do Gdańska?
– O rowerze wodnym marzyliśmy z Maćkiem Skarżyńskim, moim sąsiadem i serdecznym przyjacielem, od lat. W ubiegłym roku udało nam się to marzenie zrealizować, kupiliśmy rower wodny na Mazurach. Wracając z nim do Gdańska, na pace, przejeżdżaliśmy przez most na Wiśle i tam Maciek rzucił od niechcenia: może spłyniemy? No to spłynęliśmy... 

A dlaczego nie kajakiem?
– Bo wtedy „Rowertour” nie napisałby o nas. (śmiech) W spływach kajakowych uczestniczymy regularnie, nie znaliśmy jednak Wisły. Natomiast woda nie jest nam obca, Maciek uprawia żeglarstwo, ja mam patent starszego sternika motorowodnego.

Przydało Wam się doświadczenie ze spływów?
– Mniej niż przypuszczałem. Kajak świetnie wykorzystuje nurt i prądy, rower wodny jest w porównaniu z nim ociężały. Byłem przekonany, że płynąc w dół rzeki, napęd będziemy wykorzystywać tylko do korygowania kursu. Jednak okazało się, że musimy pedałować non stop, jeżeli nie chcemy dryfować przez miesiąc. 

Zwyczajny rower można przechowywać na balkonie, w piwnicy, garażu. A wodny?
– Koło domu, na stawku w Oliwie. Służy nam tam zarówno do rekreacji, jak i sprzątania. Staw bowiem, niestety, jest ulubionym miejscem pobytu lokalnych wielbicieli piwa, którzy pustych butelek nie zabierają ze sobą; większość trafia do wody. Mieszkamy w pobliżu, śmieci nam przeszkadzają, więc postanowiliśmy je pozbierać. Gdy staw już lśnił czystością, pojawiła się straż leśna, która ukarała nas mandatem za brak zezwolenia.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Łukasza Lewandowskiego