okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 8/2017 >> Nie da się tu zgubić. A jednak!

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Korespondencja >> Korea Południowa


Nie da się tu zgubić. A jednak!

Adela Tarkowska
Pałac królewski oraz dziewczyny ubrane w tradycyjne stroje niezwykle kontrastują z nowoczesnym obliczem Seulu
Do Korei Południowej przypływamy promem z Japonii. Ruszamy z portu ulicami Busanu oszołomieni bijącymi zewsząd światłami neonów. Na noc zatrzymujemy się u młodego marynarza, który gości nas po królewsku na 25. piętrze nowoczesnego, futurystycznego apartamentowca, będącego ucieleśnieniem moich wyobrażeń o Korei.
 
W drzwiach jest nie dziurka od klucza, ale elektroniczny zamek na kod. Rano budzi nas odkurzacz, który odpinając się samoistnie od doku ładującego, melduje gotowość do pracy oraz informuje, że jest poniedziałek, godzina siódma, i zaczyna sam sprzątać podłogę. Naszym głównym celem w Busanie jest zdobycie wiz do Rosji. Pełni obaw wybieramy się do konsulatu. Zgodnie z oficjalnymi informacjami nie możemy ubiegać się o wizy rosyjskie w Korei, nie będąc jej obywatelami. Kilka tygodni temu napisałam z zapytaniem, czy mogliby zrobić wyjątek od reguły i przyjąć nasze wnioski. Dostałam odpowiedź pozytywną. Na miejscu w okienku na szczęście obsługuje nas ta sama osoba, z którą korespondowałam. Wnioski zostają przyjęte, a nawet urzędnik robi nam uprzejmość i mówi, że wizy będą do odbioru nie za przepisowe czternaście, a już za osiem dni.
Aby wykorzystać ten czas, postanawiamy pojechać do położonego nieopodal Busanu historycznego miasta Gyeongju, w którym znajdują się wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO buddyjskie obiekty sakralne oraz grobowce starożytnej dynastii Shilla. Wyjazd z Busanu jest bardzo przyjemny, ponieważ jedziemy ścieżką rowerową wiodącą wzdłuż plaży. Gdy po 20 kilometrach odcinek urywa się, zaczyna się koszmarna droga szybkiego ruchu – zakurzona, pełna rozpędzonych ciężarówek i z zaśmieconym poboczem. Szukając miejsca na nocleg, znajdujemy na mapie w telefonie coś, co wygląda na park. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Adela Tarkowska i Krzysztof Józefowski