okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 8/2017 >> Zapalić cygaro na szczycie

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na szlaku >> Hiszpania: z Alicante na Pico Veleta


Zapalić cygaro na szczycie

Rafał Buczek
Tu są góry, tu się oddycha
Znacie legendarny kawałek AC/DC – „Whisky on the rocks”? To właśnie przy nim któregoś piątkowego wieczoru narodził się nasz szalony pomysł. Jaki? Aby wjechać na Pico Veleta i... zapalić cygaro na 3396 metrach n.p.m.
 
Bo wiecie… Człowieka od zawsze fascynuje to, co naj. Najwyższe góry. Najgłębsze jaskinie. Najostrzejsze podjazdy. Najdłuższe trasy, najszybsze zjazdy. Ze mną nie jest inaczej. Dużo czasu zajęło mi jednak nabycie umiejętności intensywnego filtrowania tych zachcianek naj. Naprawdę nie muszę jechać na MRDP (Maraton Rowerowy Dookoła Polski), by powiedzieć, że ukończyłem najdłuższy w Polsce maraton dla rowerzystów. Nie muszę iść na Rysy, by stwierdzić: – Tak, byłem na najwyższym szczycie w Polsce. Nie muszę też przeglądać internetu w celu poszukiwania aparatu do zrobienia zdjęć o największej liczbie megapikseli czy też zakupienia najlżejszej ramy do mojego roweru. 
Jednak najwyżej poprowadzona szosa w Europie – Pico Veleta w masywie Sierra Nevada… Andaluzja… Hiszpania… jakoś mnie ciągnęła do siebie. Przyciągała, znaczy. A w maju, po pół roku przemyśleń, obudziłem się z pustką w głowie. Bez planów, bez chęci. Wiecie, jak to jest… Kobiety i ich spektakularne odejścia… AC/DC i o tym coś śpiewali, zaraz, zaraz… „Kicked in the teeth again”. Z braku lepszych planów stanęło na Hiszpanii. Złapiemy nieco słońca, miło spędzimy czas. Bez napięcia na przejechane kilometry czy średnią prędkość.
Oj, wiele! Termin wyjazdu już był, trasa opracowana, bilety lotnicze też kupiliśmy. Pozostał tylko jeden problem. Nie miałem roweru. To znaczy rower miałem, ale fatbike. A trasę zaplanowaliśmy na około 600 kilometrów. Równe 600 kilometrów… szosą. Kamil miał szosówkę. I to nie byle jaką! O nie! Carbon, Dura-Ace (ponoć najwyższa półka Shimano – ja się nie znam, uwierzycie?!). A ja miałem stalowego Surly Pugsleya. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Rafał Buczek