okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2017 >> Zapalić cygaro na szczycie

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Na szlaku >> Hiszpania: z Alicante na Pico Veleta


Zapalić cygaro na szczycie

Rafał Buczek
Tu są góry, tu się oddycha
Znacie legendarny kawałek AC/DC – „Whisky on the rocks”? To właśnie przy nim któregoś piątkowego wieczoru narodził się nasz szalony pomysł. Jaki? Aby wjechać na Pico Veleta i... zapalić cygaro na 3396 metrach n.p.m.
 
Bo wiecie… Człowieka od zawsze fascynuje to, co naj. Najwyższe góry. Najgłębsze jaskinie. Najostrzejsze podjazdy. Najdłuższe trasy, najszybsze zjazdy. Ze mną nie jest inaczej. Dużo czasu zajęło mi jednak nabycie umiejętności intensywnego filtrowania tych zachcianek naj. Naprawdę nie muszę jechać na MRDP (Maraton Rowerowy Dookoła Polski), by powiedzieć, że ukończyłem najdłuższy w Polsce maraton dla rowerzystów. Nie muszę iść na Rysy, by stwierdzić: – Tak, byłem na najwyższym szczycie w Polsce. Nie muszę też przeglądać internetu w celu poszukiwania aparatu do zrobienia zdjęć o największej liczbie megapikseli czy też zakupienia najlżejszej ramy do mojego roweru. 
Jednak najwyżej poprowadzona szosa w Europie – Pico Veleta w masywie Sierra Nevada… Andaluzja… Hiszpania… jakoś mnie ciągnęła do siebie. Przyciągała, znaczy. A w maju, po pół roku przemyśleń, obudziłem się z pustką w głowie. Bez planów, bez chęci. Wiecie, jak to jest… Kobiety i ich spektakularne odejścia… AC/DC i o tym coś śpiewali, zaraz, zaraz… „Kicked in the teeth again”. Z braku lepszych planów stanęło na Hiszpanii. Złapiemy nieco słońca, miło spędzimy czas. Bez napięcia na przejechane kilometry czy średnią prędkość.
Oj, wiele! Termin wyjazdu już był, trasa opracowana, bilety lotnicze też kupiliśmy. Pozostał tylko jeden problem. Nie miałem roweru. To znaczy rower miałem, ale fatbike. A trasę zaplanowaliśmy na około 600 kilometrów. Równe 600 kilometrów… szosą. Kamil miał szosówkę. I to nie byle jaką! O nie! Carbon, Dura-Ace (ponoć najwyższa półka Shimano – ja się nie znam, uwierzycie?!). A ja miałem stalowego Surly Pugsleya. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Rafał Buczek