okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 8/2017 >> Może być pod ziemią, byle nie pod wiatr

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na szlaku >> Pojezierze Łagowskie i Międzyrzecki Rejon Umocniony


Może być pod ziemią, byle nie pod wiatr

Marek Rokita
W drodze do Gościkowa. Przeznaczenie tej „ambony” pozostało dla nas zagadką
Na naszych wycieczkach walczyliśmy już z gorącem, wiatrem i deszczem, ale z zimnem jeszcze nie. Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Tylko dlaczego w maju? 
 
Od dawna było wiadomo, że będzie zimno. Ta wiosna nie chciała nadejść, a skończyła się jeszcze wcześniej, niż zdążyła przyjść. Na początku maja było chłodno, po prostu zimno. I wiało. Mimo to postanowiliśmy coś z długim weekendem zrobić, to znaczy pojechać gdzieś na rower. Mimo tak, wydawałoby się, niesprzyjających warunków na podobny pomysł wpadło znacznie więcej osób. Najpierw musiałem więc wysłuchiwać kpiących komentarzy właścicieli pensjonatów i gospodarstw agroturystycznych na temat tego, w jakim terminie i jak późno chcę zarezerwować noclegi. Potem musiałem zgodzić się na wysoką cenę, a na końcu zrezygnować, bo nie udało mi się kupić biletów kolejowych. Trzeba było zatem pójść na łatwiznę – jechać gdzieś blisko i tam, gdzie jest majowa nadpodaż miejsc noclegowych. Wybór padł na Pojezierze Łagowskie i był to wybór trafny.
W chłodzie i wietrze trzeba szukać korzyści, nie narzekać. Ubieramy się więc ciepło i wysiadamy na stacji w Zbąszyniu. To pierwsze, żeby nie zmarznąć, a drugie, żeby wiatr mieć w plecy. Od wmordewindu lepszy przecie wplecypchał! Przyjemnie jedzie się zatem z wiatrem w plecy lekko falującą drogą w kierunku ziemi lubuskiej. Mijamy kolejne miejscowości, leżące aż do drugiego rozbioru Rzeczypospolitej w 1793 roku na zachodnich kresach Polski. W końcu docieramy do granicznego wówczas Gościkowa, nazywanego naonczas Paradyżem, czyli rajem. Znajduje się tu jeden z bez wątpienia najpiękniejszych zabytków architektury województwa lubuskiego, czyli dawny cysterski zespół klasztorny z XIII wieku. Dziś mieści się tutaj seminarium duchowne, a wygląd zewnętrzny wskazuje raczej na barok niż gotyk. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marek Rokita