okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 8/2017 >> Spotkanie z przyrodą

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na finiszu


Spotkanie z przyrodą

Weronika Leczkowska
 
Poznałam ich w drodze – ja rowerem, oni terenowym samochodem. Zatrzymałam się w sklepie w poszukiwaniu czegoś jadalnego, oni już tam byli. Na mój widok wydali okrzyki zachwytu, po czym wyściskali jak dobrego znajomego. No, bo mój blog, rower, tułaczka bez celu – oni to kochają! Nie będę ukrywała, że nie przywykłam do takich powitań, ani też, że takie sytuacje są mi obojętne – to bardzo miłe uczucie. Gdy więc zaproponowali wspólny nocleg gdzieś w plenerze, mimo potrzeby samotności nie odmówiłam. Ale umówiliśmy się, że spotkamy się w lesie dopiero wieczorem – w ten sposób i ja, i oni mogliśmy realizować swoje odmienne plany jeszcze przez pół dnia. 
Było już ciemno, cicho, gwiazdy nad głową, ciemny zarys lasu i jeziora wokół. Nie zdążyłam jednak poczuć do końca klimatu miejsca noclegu, gdy moi nowi znajomi wyciągnęli z samochodu wielką lampę i akumulator i oświetlili cały teren. To dla bezpieczeństwa podobno. Pewnie – światło było tak mocne, że widać nas było zapewne w promieniu kilku kilometrów. Nawet blask ogniska zginął zamroczony reflektorem. Dla pełnego bezpieczeństwa potrzebna była jeszcze głośna muzyka, całkowicie tłumiąca szum lasu i wiatru na jeziorze. Po co więc było jechać w magiczne, dzikie miejsce, skoro zagłuszyliśmy całkowicie jego piękno swoją obecnością?
Nasza cywilizacja coraz bardziej oddziela nas od przyrody. Nie przebywając w naturze na co dzień, zaczynamy się jej bać. W konsekwencji nie potrafimy tu przesiadywać jako cichy gość – z atawistycznego strachu przed nieznanym musimy narzucić swoją obecność, tak by to natura się nas bała.
Gdy tak siedziałam sobie nocą, oddzielona od tego, co wokół, pomyślałam, że my, podróżnicy rowerowi, jesteśmy cudownym reliktem tego świata. Już sama forma podróży jest zaprzeczeniem pośpiechu, w jakim żyje świat. Dodać do tego nieunikniony i prawdziwy kontakt z przyrodą (choćbyśmy nie wiem jak chcieli, reflektor i magnetofon nie zmieszczą się nam do sakw), i otrzymamy archaiczny, ale jakże piękny przepis na doznawanie świata! 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu: www.wronabezogona.pl.