okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

strona główna >> 8/2017 >> Kierownica w jednej ręce

nowości

BCM Nowatex Vezuvio Vento Black

Jesienią zeszłego roku w nasze ręce wpadła najnowsza kurtka polskiej marki Vezuvio (BCM Nowatex). Vento Black to lekka i wszechstronna kurtka... »

poradniki

Z duchem czasu

To, co starsze, nie zawsze jest lepsze. Czasem warto przełamać swój lęk i przykładowo przejechać się na rowerze z 29-calowymi kołami.... »

Styl życia >> Mariusz Kowalski


Kierownica w jednej ręce

Z Mariuszem Kowalskim rozmawia Jakub Terakowski
Ełk 13.08.2016, dystans mega 55 km
Od sześciu lat uprawia kolarstwo górskie i ściga się w maratonach, choć nie ma jednej ręki. Niepełnosprawność w niczym mu nie przeszkadza, co wielokrotnie udowadniał w sportowych zmaganiach. 

Kolarstwo górskie kojarzy się ze sportem najtrudniejszym, dla najsprawniejszych zawodników. Przełamujesz stereotypy, jesteś nieprzeciętnie sprawny, ale jednak…
– Ale jednak niepełnosprawny. Urodziłem się bez lewego przedramienia. Niepełnosprawność towarzyszy mi więc przez całe życie, podobnie jak sport. Już jako dzieciak jeździłem na rowerku. Potem poszedł w odstawkę, zacząłem biegać, grać w piłkę nożną, przez 15 lat uprawiałem koszykówkę – w drużynie szkolnej i na studiach. Następnie przez pięć lat strzelałem sportowo, a od 2011 roku uprawiam kolarstwo górskie.

Dlaczego nie wybrałeś dyscypliny, w której niepełnosprawność mniej przeszkadza?
– Na przykład szachów? (śmiech) To nie dla mnie. Niepełnosprawność coraz mniej mi przeszkadza, przyzwyczaiłem się. Zawsze lubiłem wyzwania, lubiłem to, co wydaje się niemożliwe. A niepełnosprawność sprzyja stawianiu sobie wyzwań. Byłem fanem Michaela Jordana i Chicago Bulls, grałem w drużynie na równych prawach ze wszystkimi, nie miałem taryfy ulgowej. Podobnie w domu, rodzice kochali mnie, ale nie pobłażali, musiałem samodzielnie wstać, zawiązać buty, ubrać się do szkoły, spakować tornister, radzić sobie w relacjach z rówieśnikami. Jestem im za to bardzo wdzięczny, teraz to procentuje. Zawsze chciałem udowodnić, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych.

I udało Ci się.
– Robię, co mogę. Od pół roku pływam bardzo intensywnie, w wodzie czuję się jak ryba, ćwiczę pod okiem trenera, przygotowuję się do triathlonu. 

A jak zaczęła się Twoja przygoda z kolarstwem górskim?
– Uprawia je też mój tata, który pewnego razu zabrał mnie na zawody. To wystarczyło, abym stracił głowę dla MTB. Kupiłem rower, zacząłem trenować, w 2013 roku dostałem się do drużyny Kross Centrum Rowerowe Olsztyn.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 
 
 


Zdjęcie: Zbigniew Kowalski / Zamana Group.