okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 7/2017 >> Amazonka moim Everestem

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Styl życia >> Hubert Kisiński


Amazonka moim Everestem

Z Hubertem Kisińskim, który z Davidem Andresem przemierzył Amazonkę na rowerach, rozmawia Jakub Terakowski
Rowery amazońskie, pierwszy dzień na wodzie po wypłynięciu z Atalai w rejonie Ashaninka. Jeszcze ponad 6000 km do Atlantyku
Ilu ludzi pokonało Amazonkę?
– Tak jak my? Od źródeł do ujścia, o własnych siłach? Około 20. 

A na rowerze?
– Na przemian wodnym i lądowym? Nikt.

Nie prościej byłoby kajakiem?
– Prościej, lecz drożej. Rower wybraliśmy z biedy.

Z biedy?
– Dobry kajak górski kosztuje kilka tysięcy dolarów, kajak morski jest jeszcze droższy, a potrzebne byłyby nam dwa komplety: dla każdego po jednym na górny i dolny odcinek Amazonki. Nie stać nas było na taki wydatek. Wtedy Dawid Andres (mój przyrodni brat) pomyślał o rowerze. Popatrzył na mapę: drogi prowadzą wzdłuż koryta rzeki tylko przez pierwszych 100 kilometrów, niżej zaczyna się w dużej mierze nieprzejezdna dżungla. Przejechać się nie da, ale przepłynąć – owszem. A zatem... amfibia! Rower na drogę i wodę.

Tak powstał rower amazoński...
– Nie, tak pojawiła się dopiero jego wizja, a później został opracowany prototyp. Natomiast sam rower amazoński powstawał stopniowo przez pierwszą połowę wyprawy. Od pierwotnego różnił się niezliczoną liczbą modyfikacji i przeróbek. Na miano rowerów (w pełni) amazońskich nasze pojazdy zasłużyły właściwie dopiero na etapie, gdy płynęliśmy od Santarém, bowiem dopiero wtedy ich konstrukcje były w stanie sprostać trudom wyprawy po Amazonce. Prototyp (a ściślej: dwa) przygotował Piotr Przybylski i przysłał nam (przez Dominika Dąbrowskiego) do miejscowości Atalaya, gdzie kończył się górski, a zaczynał wodny etap naszej podróży. Tam zobaczyliśmy te konstrukcje po raz pierwszy. W paczce znajdowały się setki części, z których – jak zapewniał Piotr – można było złożyć dwa specyficzne rowery wodne. Setki części i nic ponadto, ani instrukcji montażu, ani nawet zdjęcia. Poczułem się jak nad gigantyczną górą puzzli. Trzy dni trwało ich złożenie. Po zwodowaniu...
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Dawid Andres