okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2017 >> Wszyscy, tylko nie ja…

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Na finiszu


Wszyscy, tylko nie ja…

Weronika Leczkowska
 
W restauracji w X siedziałam od mniej więcej 20 minut. Specjalnie piszę „X”, bo nie chodzi mi o zemstę czy wyciąganie konsekwencji w stosunku do pracownika, a o opowieść… Siedziałam w widocznym miejscu i czekałam na obsługę. Ludzi nie było tu zbyt wielu, ale kilka stolików było zajętych. Niektórzy wychodzili, inni wchodzili. Ci nowo przybyli natychmiast doczekiwali się kelnera przy stoliku. Wszyscy, tylko nie ja…
– Przepraszam, mogę złożyć zamówienie?
– Tak, chwileczkę, zaraz ktoś podejdzie.
No i nie przychodził. Popatrzyłam na siebie: jestem od kilku dni w drodze, tym razem mam ze sobą niewiele rzeczy, wyglądam więc jak kupa nieszczęścia. Nieumyta, rozczochrana, zabłocona po uszy. No i prawa nogawka rozdarła mi się od łańcucha prawie do uda, więc zakleiłam ją srebrną taśmą. Niespecjalnie się tym przejmuję – jestem przecież w podróży, ten stan wybacza wszystko. Oczywiście co się dało, wymyłam w toalecie, ale ubrań i butów tu nie wyczyszczę. W sumie mogę tu posiedzieć dłużej – na dworze mżawka, wiatr wieje w twarz, wcale nie chce mi się dalej jechać. Byle herbatę gorącą dali.
 – Przepraszam…
Kelner nie odwrócił nawet głowy w moim kierunku. Wstaję i podchodzę do baru i mimo wszystko się uśmiecham.
– Herbatę poproszę. Tylko jeśli Pan może, w takim większym naczyniu…
– W takim większym naczyniu to siedem złotych. 
– Dobrze, może być za siedem.
Spojrzał na moje… czerwone dłonie, niedomyte paznokcie i błoto przyklejone do rękawa.
– Płatne z góry. 
Zagotowałam się. Więc jednak wcześniej nie zauważał mnie specjalnie. A teraz z powodu nieschludnego wyglądu jako jedyna w lokalu muszę płacić z góry.
– Zapłacę potem – wycedziłam przez zaciśnięte zęby i odeszłam do swojego stolika.
Nie napiłam się herbaty w tym lokalu – z powodu braku przedpłaty nigdy nie nadeszła. Nie żałuję – w tureckim barze obok mieli i ciepłą herbatę (dużą w cenie normalnej), i ciepłe słowo…
Mimo że cała ta sytuacja wydaje mi się dziś śmieszna (nie jestem przecież kloszardem, czasami tylko tak wyglądam), moje myśli ze smutkiem wracają do tego miejsca, do tego niemiłego człowieka. Widać, że nie doświadczył w życiu za wiele…
Podróże uczą mnie szacunku do odmienności. Do innych kultur, innego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość. Szacunku, niezależnego od stanu posiadania, koloru skóry, poglądów i stylu życia. Szacunku dla każdego człowieka. To brzmi jak banał, jednak nim nie jest. Bo czyż nie jest łatwo spojrzeć z pogardą i lekceważeniem na bezdomnego siedzącego na ławce w parku?  
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu: www.wronabezogona.pl.