okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 6/2017 >> Po drugiej stronie morza

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na szlaku >> Szwecja: ze Sztokholmu do Karlskrony


Po drugiej stronie morza

Radomił Maślak
Widok z promu na otaczające Karlskronę wysepki, tonące w promieniach zachodzącego słońca
– Pojadę z Wami tylko wtedy, gdy celem będzie Szwecja – takie ultimatum postawił młodszy syn Maciek, który po ubiegłorocznych rowerowych wakacjach bojkotował wszelkie plany powtórzenia przygody. Co prawda Szwecja to nie Norwegia, o której marzyłem od dawna, ale wizja spędzenia z dorastającymi synami, Kubą i Maćkiem, prawie dwóch tygodni na siodełku była dla mnie wystarczającą motywacją, aby nie zastanawiać się zbyt długo nad decyzją. 
 
Wypływamy z portu na Westerplatte, które jest dość odległe od dworca kolejowego w Gdańsku, ale wiedzie do niego dobrze wytyczona droga rowerowa. Na promie zostawiamy rowery w luku dla ciężarówek, mocujemy grubymi linami do ścian wraz z bagażami i udajemy się na pokład. Spotykamy tam dwóch rowerzystów ze Śląska, którzy zamierzają dojechać na sam Nordkapp. Miła pogawędka uprzyjemnia nam czas podróży, ale i morze dba o atrakcje. Niedługo po wypłynięciu z Gdańska na Bałtyku rozpętuje się burza. Na szczęście trwa krótko i po chwili nad horyzontem widzimy piękną tęczę oraz cudowny zachód słońca. 
W nocy jest przeraźliwie zimno. Rozkładamy się na rufie, na fotelach lotniczych, ale zaczynam żałować, że nie zarezerwowaliśmy kabin sypialnych, gdyż ani temperatura w pomieszczeniu, ani komfort foteli nie pozwalają na dobry wypoczynek. Jesteśmy lekko ubrani, a śpiwory zostawiliśmy w sakwach. Do rowerów niestety nie można wrócić, gdyż luk samochodowy nie jest dostępny dla pasażerów podczas rejsu. Na szczęście noc nie jest długa i temperatura podnosi się wraz z pierwszymi promieniami słońca. 
Od rana świeci piękne słońce, którym delektujemy się na górnym pokładzie po zjedzeniu śniadania. Powiewa rześka bryza, niebo jest bezchmurne. Późnym porankiem na horyzoncie zaczynają się pojawiać pierwsze wysepki u wybrzeża Szwecji, które zwiastują, że do celu mamy już niedaleko. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Radomił Maślak