okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 6/2017 >> Jedna sieć, wiele światów

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na szlaku >> Karpaty: Kras Słowacko-Węgierski


Jedna sieć, wiele światów

Tomasz Larczyński
Tu Dobszyna – w tle z prawej: ramię szczytu Skáliei, z lewej: potężna Stolica
Pogranicza fascynują. Pogranicza przyciągają. Szwami kultury płynnie wtopionymi w geografię, wartością dodaną z wymieszania homogenów, codziennością prowincji, która zawsze zawieszona w pewnym bezczasie, tutaj nabiera zaskakującej dynamiki. 
 
Jeszcze ciekawiej jest, gdy różne szwy nakładają się na siebie nie do końca w tej samej linii, niczym fale grawitacyjne w teorii wieloświatów. A najbardziej fascynujące jest, gdy taki poprzecinany szwami region sam stanowi jakąś całość. To chyba wystarczająca garść powodów, by zajrzeć na Kras Słowacko-Węgierski, frapujący fragment Wewnętrznych Karpat Zachodnich.
Cóż my tu mamy za szwy? Na jeden wskazuje nazwa – istotnie, granica państwowa przecina kras z grubsza na pół, równoleżnikowo. Podobna jest granica kulturowa i językowa – lecz tylko podobna, jako że żywioł węgierski sięga tutaj mocno w głąb Słowacji; ta granica przebiega raczej północnymi obrzeżami płaskowyżu. Lecz choć na poziomie poszczególnych wsi granica ta jest zaskakująco wyraźna, oba narody przenikają się w wielu wymiarach: wiemy, że cała Słowacja to historyczne Górne Węgry, lecz mniej już, że plemiona węgierskie osiedliły się na ziemiach Słowian Panońskich i z nimi wymieszały. Dlatego w najgłębszych rezerwatach madziarszczyzny znajdziemy mnóstwo nazw słowiańskich, z Balatonem (czyli swojskim Jeziorem Błotnym) na czele. Pamiętając o tym szwie, nazwy ze Słowacji podaję po słowacku, lecz z odpowiednikami węgierskimi w nawiasach, i odpowiednio na odwrót. Jest też pogranicze krain historycznych Królestwa Węgier – słonecznego, spływającego winem Abovu i mrocznego, górniczego Gemeru, ale ta z kolei granica przecina kras na pół południkowo.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Tomasz Larczyński