okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2017 >> Łucja – kierownik wyprawy

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Na szlaku >> Bieszczady


Łucja – kierownik wyprawy

Michał Markowski
Czasem słońce, czasem deszcz
Do ubiegłorocznego sezonu rowerowego musieliśmy podejść zupełnie inaczej niż do tej pory, a to z prostego i zarazem nieskończenie złożonego powodu: narodzin dziecka. Wariantu, że przestaniemy podróżować na rowerach, nawet nie rozważaliśmy. Ostatnie wątpliwości rozwiała lektura bloga Kajtostanów.
 
Mieliśmy całą zimę na przygotowania. Zakupy sprzętu dla półrocznego dziecka (od  przyczepki po kubeczek), kompletowanie apteczki na każdą ewentualność i modyfikacje mojego roweru (zmiana napędu, kół i hamulców na typowe MTB) zakończyły się dopiero tuż przed datą planowanego wyjazdu, czyli pod koniec kwietnia. Sam wyjazd obliczony był na swego rodzaju trening oraz weryfikację założeń i organizacji większej podróży, którą mieliśmy nadzieję odbyć w wakacje. 
Półroczna córka się budzi…
Jak co roku w maju wybraliśmy się zatem w Bieszczady. To kraina idealna na wszelkiego rodzaju wyjazdy rowerowe, bez względu na to, czy planuje się ostre pedałowanie w stylu MTB, ćwiczenie podjazdów na szosówce, czy też typową jazdę z sakwami. To kraina i dla miłośników zwiedzania, i dla tych, którzy uciekając przed cywilizacją, szukają bliskiego kontaktu z dziką przyrodą (my zdecydowanie należymy do tej drugiej kategorii). Wciąż jeszcze małe zagęszczenie ludności, brak znanych z zachodniej Europy ogrodzeń i zakazów wstępu w połączeniu ze stosunkowo bogatą ofertą noclegową w niemal każdej miejscowości powoduje, że Bieszczady są idealne zarówno dla amatorów dzikich noclegów (nie dotyczy Bieszczadzkiego Parku Narodowego!), jak i zwolenników spania w pościeli.
Ze wszystkich tych powodów Bieszczady były też idealne dla naszych celów. Braliśmy pod uwagę noclegi na dziko, o ile temperatura w nocy nie spadnie poniżej 10 stopni Celsjusza (ze względu na małe dziecko). Góry miały nam dać wyobrażenie o trudnościach związanych z ciągnięciem przyczepki, bo na Polesiu, gdzie mieszkamy, jest płasko jak na stole, a trenażer nie jest w stanie symulować jazdy pod górę z przyczepą. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Michał Markowski