okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> Wspomaganie dla malucha

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Przegląd >> hole rowerowe


Wspomaganie dla malucha

Andrzej Kaleniewicz
Hol jest w zasadzie niezbędny, żeby dziecko nauczyć czerpania przyjemności z wielokilometrowych wycieczek rowerowych
Do dziś doskonale pamiętam emocje, które towarzyszyły zakupowi przyczepki rowerowej dla naszego pierwszego syna. Nie dość, że w każdym wariancie cenowym to decyzja, która nie należy do łatwych, to jeszcze wybór dostępnych modeli i ich funkcji przyprawiał o ból głowy. 
 
Ostatecznie wybór padł na najdroższy model na naszym rynku, a decydującym argumentem za taką decyzją było to, że miał to być zakup na długi czas. Życie pędzi jednak szybciej, niż my, dorośli, byśmy tego chcieli. Ledwo zdążyliśmy spędzić jeden sezon wakacyjny z przyczepką, a na następny kupowaliśmy już rowerek biegowy, w międzyczasie pojawił się kolejny potomek i nawet nie zauważyliśmy, jak starszy syn zaczął znacząco grzechotać skarbonką, domagając się kupna roweru z pedałami. No cóż, ojcowska ambicja współpracownika „Rowertouru” kazała mi nauczyć czterolatka pedałować samodzielnie w kilka niespodziewanie ciepłych dni tegorocznego marca i od tego momentu życie naszej rowerowej rodziny zmieniło się nie do poznania…
Tak, to było nareszcie to. Pierwsza wspólna wycieczka rowerowa z dzieckiem, które nauczyliśmy samodzielnej jazdy na rowerze, to chwile absolutnie niezapomniane. Nareszcie okrążenie jeziora, na co potrzebowaliśmy jakichś dwóch godzin (piechotą), zmniejszyło się czasowo dwukrotnie. Tak więc przed nami nowe trasy, świetlane perspektywy… Rozpierająca mnie próżna, męska duma nie przewidziała jednak, że w pewnym momencie mój dzielny potomek stwierdzi tak niespodziewanie, jak kategorycznie: „Jestem zmęczony, tato, dalej nie mam siły jechać!”. A do domu daleko…
Przetestowaliśmy dla Was: 
> TRAIL GATOR
> FOLLOW ME
> WEEHOO I-GO TURBO
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Andrzej Kaleniewicz