okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 6/2017 >> Z Marsa na Ziemię

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Korespondencja >> Nepal: dookoła Annapurny


Z Marsa na Ziemię

Daniel Kocuj
Na granicy Mustangu Północnego i Południowego. Ciężka wspinaczka od Kagbeni do Muktinath
Jazda wokół masywu Annapurny wyciska z nas siódme poty od pierwszej minuty. Jest nas czterech: Charles z francuskiej części Kanady, Sumar i Pudzian z Nepalu oraz ja. Poznaliśmy się wszyscy dwa dni wcześniej w sklepie rowerowym, do którego wszedłem z cichą nadzieją znalezienia kompana na himalajską przygodę, a z którego wyszedłem z trzema kompanami, wynajętym rowerem do downhillu oraz gotowym planem. 
 
Szybko okazuje się, że Charles planował to przedsięwzięcie od roku, Nepalczycy znają trasę i zweryfikowali plan, mi nie pozostało więc nic innego, jak dołączyć do zaplanowanej już misji. Miałem jeden dzień na załatwienie pozwolenia na zwiedzanie Obszaru Chronionego Annapurny, wypożyczenie małego plecaka i spakowanie się weń na dziesięć dni. Wszystko działo się tak szybko, że ledwo się obejrzałem, a już pędziłem autem terenowym do punktu startowego w Beni. Czterech śmiałków, cztery plecaki w bagażniku, cztery rowery na dachu. Nic – tylko pedałować!
Gdyby tylko dało się pedałować... Na podjazdach, czyli przez lwią część wyprawy, małe ramy i niskie siodełka w rowerach moim i Charlesa pozostawiały minimum miejsca na nogi, które podkurczone nie są tak wydajne jak w pochylonej, wysokiej pozycji, do której przywykłem. Mięśnie szybko się męczą, a nogi bolą. Pod bardziej strome podjazdy lepiej więc było nam podchodzić. Mękę nagradzały krótkie zjazdy. Głębokie skoki amortyzatorów i szerokie opony sprawiały, że rower płynął po dużych kamieniach, jakby to były drobne koleiny. Do tej pory nie jechałem tak szybko po nawierzchni tak stromej i usłanej tyloma przeszkodami. 
Bawiłem się przy tym doskonale. I pomyśleć, że gdybym nie wpadł na Charlesa i nie zaufał jego doświadczeniu w downhillu, prawdopodobnie pchałbym się teraz między ośmiotysięczniki na swoim sztywnym, stalowym czołgu, najpewniej przeładowanym zbędnymi rzeczami. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Daniel Kocuj