okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> Dlaczego świecisz mi po oczach?

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Kalejdoskop >> Dręczy mnie pytanie


Dlaczego świecisz mi po oczach?

Marek Rokita
 
Zgodnie z definicją zawartą w „Słowniku języka polskiego” PWN, ornitologia to nauka o budowie, życiu i zwyczajach ptaków. Ornitolog więc to ten, kto taką nauką się zajmuje. Jest jednak i drugie znaczenie tego słowa. Kierowcy ciężarówek nazywają ornitologami kierowców, którzy mają zbyt wysoko skierowany strumień światła przednich lamp. Świecą nie po jezdni, lecz po koronach drzew, jak gdyby wypatrywali ptaków. Wśród nich są może również miłośnicy awifauny, ale raczej każdy z nich jest po prostu samolubem, który dla własnego komfortu, żeby widzieć więcej i móc jechać szybciej, świeci innym po oczach. Nawet siedzącym dwa metry nad ziemią tirowcom. Niestety, ten problem nie dotyczy wyłącznie kierowców. Tak, ornitolodzy są również wśród nas, cyklistów. Czym kierujemy się, oślepiając innych rowerzystów? Czy w ogóle mamy tego świadomość? 
 
Zadałem pytanie retorycznie, nie spodziewając się żadnej odpowiedzi. Oczywiście, wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak mocnych lamp używamy. Przecież w mediach wciąż słychać tylko o nieoświetlonych rowerzystach, którzy są sprawcami groźnych wypadków, a siedząc na siodełku i patrząc przed siebie, nie widzimy rzeczywistej mocy swojego oświetlenia. Każde inne wydaje się nam jaśniejsze niż własne. Idąc do sklepu, szukamy jak najmocniejszego, studiujemy liczbę lumenów i kandeli. A potem je zakładamy na rower i... oślepiamy innych rowerzystów, często również pieszych, a czasem może nawet kierowców. 
Każdy samochód powinien raz do roku przejść uczciwy przegląd techniczny, podczas którego sprawdzane być powinno ustawienie lamp przednich. Różnie z tym bywa, ale diagnosta powinien doprowadzić do tego, by lampy oświetlały jezdnię, a nie korony drzew, a kierowca powinien to uszanować i nie grzebać, by widzieć dalej i więcej. Rowery przeglądów nie potrzebują, ale ustawiajmy swoje lampki – te słabsze i zwłaszcza te mocniejsze – kierując światła pod przednie koło roweru, a nie w siną dal. Pewnie na wiejskiej drodze ma to uzasadnienie, bo wcześniej zostaniemy zauważeni przez kierowcę jadącego z naprzeciwka z prędkością 130 km/godz., a szerokość drogi zapobiegnie oślepianiu jadących w przeciwnym kierunku rowerzystów. Ale na drogach rowerowych w mieście? Wystarczy jeden ruch ręką, a świat dla innych stanie się przyjaźniejszy. Być może trzeba będzie nieco zwolnić, ale czegóż nie robi się dla bliźniego! 
PS. Ptaki też będą wdzięczne.