okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 4/2017 >> Ujadanie psów, pianie kogutów

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Na szlaku >> Rumunia


Ujadanie psów, pianie kogutów

Monika, Krzysztof i Dariusz Leszko
Pałac Peleş w Sinaia – dawna rezydencja letnia rumuńskich monarchów
Myśl o odwiedzeniu Rumunii dojrzewała w nas już od kilku lat. Jednak rodzina i znajomi, słysząc o naszym pomyśle, dziwili się i stanowczo odradzali. Nie jedźcie tam – mówili. – Już w pierwszej wiosce ktoś na pewno was zaatakuje i okradnie. Pogryzą was bezpańskie psy. Wszędzie tam góry – nie dacie sobie rady z obciążonymi rowerami. 
 
Mimo wszystko, chęć zmierzenia się z tymi stereotypami, przekonania, jak jest w rzeczywistości, ale przede wszystkim nasza ciekawość tamtejszej kultury, obyczajów, krajobrazów i osobliwości tego kraju okazały się ostatecznie silniejsze.
Pierwsze podejście do wyprawy zrobiliśmy latem 2015 roku. Prognozy pogody były bardzo obiecujące – cały czas miało być pogodnie i słonecznie, bez opadów. Szybko okazało się jednak, że panujące wtedy temperatury były zbyt wysokie na to, by bezpiecznie, a przede wszystkim z przyjemnością pokonywać tamtejsze trasy rowerem. Podjęliśmy wyzwanie, ale po trzech dniach walki z upałem i pokonaniu 200 kilometrów zdecydowaliśmy się na odwrót. Jednak myśl o powrocie do Rumunii pozostała w sferze naszych marzeń.
Na miejsce naszego pierwszego noclegu wybieramy Onceşti, małą wioskę leżącą w dolinie rzeki Izy, w północno-zachodniej części Rumunii – Marmaroszu. Wybór właściwego i bezpiecznego lokum jest o tyle ważny, że mamy zaparkować tu również samochód na czas naszej trzytygodniowej wyprawy. Po dotarciu na miejsce czeka nas miła niespodzianka. Oto właściciel pensjonatu udostępnia nam na noc wiekową, bo ponad 150-letnią, odrestaurowaną chatę. Wrażenia są niesamowite – już od początku jesteśmy wprowadzani w klimat tego regionu. Zmęczeni podróżą, szybko zasypiamy pod grubymi pierzynami w zabytkowych, drewnianych łóżkach.
Nazajutrz budzi nas ujadanie psów i pianie kogutów. I tak będzie teraz co dzień, gdy nocować będziemy w kolejnych wioskach. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Dariusz Leszko