okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 3/2017 >> Rower zamieniłam na hulajnogę

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Styl życia >> Cecylia Okońska


Rower zamieniłam na hulajnogę

Z Cecylią Okońską, która Islandię objechała na hulajnodze, rozmawia Jakub Terakowski
Baśniowe krajobrazy w okolicach Vík í Mýrdal
Dlaczego zdecydowałaś się pojechać na hulajnodze? Rowerem nie byłoby łatwiej?
– Byłoby, ale w życiu nie chodzi o to, aby było łatwiej.
A o co?
– Aby było ciekawiej. 
Na hulajnodze jest ciekawiej niż na rowerze?
– Zdecydowanie. Moja wyprawa najlepiej to udowodniła.
W jaki sposób?
– Hulajnoga wygląda zabawnie, zwraca uwagę, ośmiela, zachęca do nawiązywania kontaktu. Rower nie robi takiego wrażenia. Ale coś za coś – rower jest znacznie wygodniejszy, co z każdym dniem wyprawy ma większe znaczenie. Wiem, bo rowerem jeździłam po Filipinach. Gdybym więc miała wybierać pomiędzy łatwiej a trudniej i chciałabym, aby było łatwiej, wybrałabym rower.
Skąd zatem pomysł na wyprawę hulajnogą? 
– To zasługa przypadku. Przeglądając internet, trafiłam na stronę Igora Tracza, mistrza świata w wyścigach psich zaprzęgów, zainteresowałam się, zauważyłam, że do treningów używa hulajnóg, których jest także producentem. I tak po nitce do kłębka... To było jak efekt „wow”, powiew świeżości, bo wcześniej nigdy nie jeździłam na hulajnodze. A te wykonywane przez Igora w niczym nie przypominały hulajnóg, które widywałam wcześniej: z przodu koło o średnicy 26 cali, z tyłu 20, szeroka platforma, efektowny design. Stwierdziłam, że muszę ją...
... mieć?
– Pożyczyć. 
I udało się?
– Tak. Na szczęście, bo gdybym musiała ją kupić, 800 euro mogłoby nie wystarczyć. 
Dlaczego jest taka droga?
– Bo służy do jazdy w terenie, ma przedni amortyzator, jest mocna, ale leciutka, aluminiowa, waży nie więcej niż sześć kilogramów. W czerwcu ubiegłego roku zabrałam ją do Islandii.
A skąd pomysł na Islandię?
– Islandia pojawiła się w moim życiu znacznie wcześniej niż hulajnoga. Od dawna marzyłam o zobaczeniu gejzerów, wulkanów, wodospadów, zorzy polarnej i kucy; przyrody – jak wówczas myślałam – nietkniętej przez człowieka. Chciałam spędzić tam zimę. I udało się, znalazłam zatrudnienie, idealne, bo przy kucach. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Archiwum Cecylii Okońskiej