okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 3/2017 >> Kraina Dunajem płynąca

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na szlaku >> Serbia


Kraina Dunajem płynąca

Karolina i Kamil Cichy
Przełom Dunaju w Parku Narodowym Đerdap, czyli tzw. Żelazna Brama
Serbski Dunaj jest jak morze. Potrafi być wzburzony albo spokojny. W najbardziej rozległym miejscu ma aż siedem kilometrów szerokości! Pływają po nim wielkie pasażerskie statki i ładowne barki. 
 
Całkowita długość rzeki, przepływającej przez aż 10 krajów, to prawie 3000 kilometrów. W samej Serbii Dunaj przemierza 588 kilometrów, począwszy od rolniczej Wojwodiny na północy, przez Serbię Centralną z Belgradem, docierając do skalistych Gór Wschodnioserbskich i Parku Narodowego Đerdap. Dunaj staje się tutaj granicą oddzielającą kraj od Rumunii. To bardzo malowniczy region, gdzie dolina rzeki tworzy malowniczy przełom. To tzw. Żelazna Brama – naturalna brama i skalny wąwóz (największy wąwóz rzeczny w Europie), który rzeka wyrzeźbiła miliony lat temu. Działa tu zapora wodna kontrolująca poziom dunajskiej, kiedyś niebezpiecznie płytkiej na tym odcinku, wody. To na szczycie zapory rozpoczęliśmy swoją serbską rowerową przygodę.
Biały znak z czarną czcionką w alfabecie wschodniosłowiańskim i łacińskim oznajmia, że znaleźliśmy się w Serbii. Z zapory wodnej rozciąga się widok na szeroki, błękitny Dunaj, a górskie zbocza wyrastają nad jego korytem, dodając krajobrazowi rozmachu. Tak naprawdę znajdujemy się na ziemi niczyjej, bo rumuńską straż graniczną zostawiliśmy za sobą, a serbska wciąż przed nami. 
Pogranicznik w okienku leniwie mierzy nas wzrokiem. Od niechcenia rzuca „kuda?” i na hasło „Belgrad” odburkuje: „aha”. Macha ręką i tak wjeżdżamy do Republiki Serbskiej.
Przy drodze od razu natykamy się na oznakowania szlaku rowerowego EuroVelo 6 (Morze Czarne – Atlantyk). Od koryta rzeki dzieli nas skalista skarpa. Po drugiej stronie drogi piętrzą się góry. Jest już wieczór, więc szukamy miejsca pod namiot. Wyglądamy zarośli lub zejścia nad Dunaj, ale mijamy jedynie pojedyncze krzaki bądź skupiska drzew, zawieszone na skraju wąwozu, oraz strome kamieniste zbocza prowadzące wprost do wody. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru” 
 

 



Zdjęcie: Karolina i Kamil Cichy