okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 2/2017 >> Zakochana w grubasach

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Styl życia >> Magdalena Żytek


Zakochana w grubasach

Z Magdaleną Żytek, która przejechała polskie wybrzeże Bałtyku zimą na fatbike’u, rozmawia Jakub Terakowski
Plaża pusta po horyzont, odcinek Jarosławiec – Ustka (teren poligonu Wicko Morskie, niedostępny bez przepustki)
Pojechaliście po linii najmniejszego oporu...
– Dlaczego?

Zima, zmrożony piasek, puste plaże...
– Latem, slalom w grząskim piasku pomiędzy parawanami i tłumem plażowiczów – to dopiero byłoby wyzwanie... (śmiech)

I prawdziwe ekstremum.
– W zupełności wystarczyła nam ta zimowa dawka adrenaliny. Poza tym, planując wyprawę o tej porze roku, musieliśmy się liczyć także z naprawdę trudnymi warunkami: śnieg, lód, wiatr, sztorm, a nawet ulewne deszcze, zapowiadane w prognozach długoterminowych. Nie mogliśmy ani zakładać, ani przewidzieć, że aura będzie nam sprzyjać, a zmrożony piasek ułatwi jazdę. Zresztą nie zawsze było tak różowo, na odcinki zaskakująco grząskiego piasku trafiliśmy w rejonie Międzyzdrojów oraz na Mierzei Helskiej. Tam musieliśmy jechać bezpośrednio po linii przyboju, gdzie podłoże jest najtwardsze.

Ale fatbike został przecież stworzony do jazdy po grząskim piasku. 
– Owszem, lecz człowiek nie został stworzony od razu do jazdy fatbike’em... (śmiech). Trzeba trochę potrenować, zanim jazda po piasku zacznie sprawiać przyjemność. 

A Wy nie trenowaliście? Nie wierzę.
– Trenowaliśmy, oczywiście, lecz ćwiczeń nigdy za dużo. Trening czyni mistrza, a nam daleko do mistrzów.

Skąd pomysł na wyprawę po piasku, wzdłuż naszego wybrzeża?
– Przejechaliśmy z Łukaszem (Dembskim – przyp. red.) tysiące kilometrów na zwyczajnych trekkingowych rowerach. I gdy zaczęliśmy planować następną, nieznaną nam jeszcze trasę, wybór padł na wybrzeże, od Świnoujścia do Helu. Nie po asfalcie jednak lub ścieżkach, z których Bałtyk widać tylko czasem, gdzieś pomiędzy drzewami, lecz naprawdę nad samym morzem, po plażach. A do tego – jak się okazało – najlepszy jest fatbike.
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Archiwum Magdaleny Żytek