okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2016 >> Bez dnia przerwy

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Styl życia >> Michał Gozdera


Bez dnia przerwy

Z Michałem Gozderą, który w dwa miesiące przejechał przez 18 krajów Europy, rozmawia Jakub Terakowski
 
Nie trzeba jechać aż w Himalaje, aby zdobywać imponujące wzniesienia... 
– W ciągu dwóch tygodni pokonałem w Alpach dwa tysiące kilometrów w poziomie i niemal czterdzieści kilometrów w pionie. Wjechałem na dwanaście przełęczy położonych na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów, a niższych, lecz równie forsownych, nie zliczę. Rekord ustanowiłem, pokonując jednego dnia ponad pięć tysięcy metrów różnicy poziomów. 

Skąd pomysł na taką wyprawę?
– Wcześniej jeździłem na długie wyprawy jednodniowe: najpierw, w roku 2012, zrealizowałem marzenie dzieciństwa i pojechałem z domu w Skierniewicach nad Bałtyk (400 kilometrów w niecałą dobę), rok później z Łodzi do Giżycka (410 kilometrów), a w następne wakacje do Pragi (450 kilometrów). Raz tylko wybrałem się na nieco dłużej: pokonanie trasy ze Świnoujścia do Helu zajęło mi trzy dni. Jeździłem wówczas na zwyczajnym rowerze trekkingowym, z kuferkiem na bagażniku, bez sakw. Aż kiedyś, na spacerze z żoną przyznałem się, że chciałbym wrócić na Lazurowe Wybrzeże, bo byłem tam jako gimnazjalista, laureat olimpiady...

Sportowej?
– Nie, matematycznej. Dwa lata temu widmo trzydziestki zajrzało mi w oczy... Chciałem wyruszyć, zanim stuknie, zabrzmiał więc ostatni dzwonek... I tak wykluwał się plan wyprawy. Wcześniej oczywiście słyszałem o Alpach, ale takie nazwy, jak Stelvio, Hochtor, Flüelapass, jeszcze pół roku przed wyprawą brzmiały dla mnie zupełnie abstrakcyjnie. Sięgnąłem po przewodniki, przejrzałem internet i harmonogram wyprawy powoli zaczął się układać w logiczną całość. Miałem plan A oraz B – awaryjny, na wypadek gdybym nie podołał trudnościom. 
 
Przygotowywałeś się też fizycznie?
– Tak, najpierw pojechałem w Góry Świętokrzyskie, bo są najbliżej, ale rozczarowały mnie, gdyż podjazdy okazały się zbyt łagodne. Tydzień później wybrałem się na Górę Kamieńsk, przez cały dzień wjeżdżałem na nią i zjeżdżałem. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Michała Gozdery