okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2016 >> W tym roku w obie strony

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Styl życia >> Robert Janik


W tym roku w obie strony

Z Robertem Janikiem, kolarzem długodystansowym, twórcą i organizatorem Bałtyk Bieszczady Tour, rozmawia Jakub Terakowski
Robert Janik – z wykształcenia informatyk, z zamiłowania rowerzysta długodystansowcy
Bałtyk Bieszczady Tour to Pana dziecko?
– Dziecko? Tak, można tak powiedzieć... (śmiech)

Kiedy przyszło na świat?
– Dziesięć lat temu. Syn uprawiał kolarstwo, zachęcił mnie, jeździłem dużo, coraz więcej, wciągnęło mnie... Zacząłem się zastanawiać, ile kilometrów mógłbym pokonać, jadąc non stop. Zastosowałem metodę prób i błędów, testując własny organizm. Wtedy nie działały jeszcze fora internetowe, nie było Facebooka czy Naszej Klasy, więc nie mogłem korzystać z doświadczeń innych kolarzy. Zacząłem od magicznej stówy, następny był dystans „ile się da”, kolejny – z Leszna (gdzie wówczas mieszkałem) do Zakopanego. 550 kilometrów pokonałem w trzy dni. Rok później ponownie wyruszyłem do stolicy Tatr, w stylu „do upadłego”.

Czyli?
– Ciekawe, gdzie padnę...

I padł Pan na Krupówkach?
– Niestety nie, tuż za Nowym Targiem, więc już całkiem blisko, w rowie z widokiem na Giewont... (śmiech)

Po ilu godzinach jazdy?
– 34. Wtedy, w tym rowie, stwierdziłem, że już mogę zapisać się na wyścig dookoła Zalewu Szczecińskiego – 255 kilometrów. Na czterdzieste urodziny zgłosiłem więc swój akces, od razu do maksymalnej, podwójnej rundy. Miesiąc później okazało się, że organizatorzy dodali trzecią pętlę, dla chętnych: 765 kilometrów.

Zapisał się Pan?
– Oczywiście. Na drugim okrążeniu spotkałem znajomego, Wacława Żurakowskiego. Pokonaliśmy razem całą tę i następną, ostatnią rundę. Na finiszu zgodnie stwierdziliśmy, że brakuje nam czwartego okrążenia, 1000 kilometrów. Dopiero wówczas dystans byłby imponujący! A gdyby tak do tego nie kręcić się wokół Zalewu, lecz przejechać Polskę po przekątnej, czyli ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych, ponad 1000 kilometrów...? Majaczyliśmy z przemęczenia... Ale ziarno zostało zasiane... 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Archiwum BBT