okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 11/2015 >> Jeżdżę, bo lubię!

poradniki

Gotowanie w wersji light

W Polsce trudno o miejsce, z którego nie bylibyśmy w stanie dojechać rowerem w ciągu godziny do jakiejkolwiek osady ludzkiej. Czy w takim... »

Kross Trans Hybrid 5.0

Większości krytykantów rowerów wspomaganych elektrycznie zwykle zadaję jedno proste pytanie: jeździliście już kiedyś na jednym z... »

Styl życia >> Jan Řepka


Jeżdżę, bo lubię!

Z Janem Řepką, czeskim piosenkarzem i kompozytorem, dojeżdżającym na koncerty rowerem, rozmawia Jakub Terakowski
Chatka na Lasku w Beskidzie Żywieckim. Konia z rzędem temu, kto wjedzie tu rowerze
Co oznacza napis na bagażniku roweru?
– „O jeden samochód mniej”. Dostałem tę nalepkę od jednego z czeskich stowarzyszeń, organizującego odpowiedniki polskich mas krytycznych. Spodobało mi się to hasło, identyfikuję się z nim, więc umieściłem je na honorowym miejscu. I nie poprzestałem na tym, gdyż auta rzeczywiście nie mam. 

Kształt bagażnika też jest intrygujący, wydłużony...
– Bo służy mi do przewożenia gitary.

Gitary? Na rowerze? Po co?
– Aby połączyć dwie moje pasje: muzykę i podróże.

W jaki sposób? 
– Jeżdżąc na rowerze z gitarą, staram się dotrzeć do ludzi, którzy – podobnie jak ja – są równocześnie wielbicielami poezji śpiewanej i dwóch kółek. Rower to – nie licząc własnych nóg – najlepszy, najtańszy i najzdrowszy środek transportu. Ponadto, w przeciwieństwie do własnych nóg, pozwala pokonać długie dystanse we względnie krótkim czasie i ze znacznie cięższym ekwipunkiem. Nie byłbym w stanie dotrzeć z gitarą w tyle miejsc, wędrując na piechotę. Moim zdaniem, muzycy jeżdżący na koncerty samochodami są po występach bardziej zmęczeni niż ja. Zainspirował mnie Peter Sarbach – Szwajcar, który już od niepamiętnych czasów wyrusza na trasy rowerowych podróży artystycznych. Towarzyszyłem mu w kilku wyprawach. Potem poznałem Ginger Ninjas, chyba pierwszy w historii zespół muzyczny niezależny od motoryzacji. I od energii elektrycznej z gniazdka. Trasy koncertowe pokonują na rowerach, a podczas występów pedałują, wytwarzając prąd. Często angażują też w pedałowanie publiczność. Od mechanika tego zespołu dostałem rewelacyjne lusterko wsteczne, o średnicy kilku centymetrów, montowane na kasku; kątem oka cały czas widzę, co się dzieje z tyłu. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Adrian Spuła