okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 10/2015 >> Piętnaście budzików

poradniki

Gotowanie w wersji light

W Polsce trudno o miejsce, z którego nie bylibyśmy w stanie dojechać rowerem w ciągu godziny do jakiejkolwiek osady ludzkiej. Czy w takim... »

Kross Trans Hybrid 5.0

Większości krytykantów rowerów wspomaganych elektrycznie zwykle zadaję jedno proste pytanie: jeździliście już kiedyś na jednym z... »

Styl życia >> Paweł Burda


Piętnaście budzików

Z Pawłem Burdą, rowerzystą, filmowcem i wolontariuszem, rozmawia Jakub Terakowski
Rynek we Wrocławiu. Realizujemy zadanie zrobienie pamiątkowego zdjęcia z 20 rowerzystami. Przy okazji nagrywamy „budzik” – okrzyk „Budzimy Oliwię”
Ile masz lat? Sprawiasz wrażenie, że nadal nie wyrosłeś z ADHD...
–... (śmiech). Też mam takie wrażenie... Zbliżam się do czterdziestki, więc to chyba kryzys wieku średniego... (śmiech). Ale ja nazwałbym tę przypadłość raczej euforią wieku średniego. Objawia się tym, że grzechy młodości, których nie mogłem popełnić w młodości, popełniam teraz... 

Jak w tym pomaga Ci rower?
– Rower? Rower zawsze prowokował mnie do niesubordynacji. Na dwóch kółkach już w szczenięcych latach ponosiła mnie fantazja. Nieraz obrywałem za to od rodziców.
 
Moment, jesteś niekonsekwentny: najpierw twierdzisz, że grzechy młodości popełniasz dopiero teraz, a potem okazuje się, że jako dzieciak też byłeś niesforny.
– Ale gdzie mi tam do dzisiejszych wybryków! Wówczas największym wyczynem była trzydziestokilometrowa wyprawa po własny rower do Stargardu Szczecińskiego. Najpierw miałem pelikana, po siostrze; potem wigry – składaka, który musiałem dzielić z połową rodziny; nigdy nie był dostępny wtedy, gdy najbardziej go potrzebowałem. Na Pierwszą Komunię Świętą dostałem jednak piętnaście milionów...

Ile?
– Spokojnie, to było jeszcze przed denominacją, odejmij cztery zera.

Piętnaście tysięcy.
– W sam raz, aby zachorować na BMX-a. Widziałem takiego u kolegi: lśniący, czerwony... 

Muszę go mieć?
– Zzieleniałem z zazdrości i spać po nocach nie mogłem. I wtedy kumpel powiedział mi, że widział takie cacko w sklepie rowerowym w Stargardzie. Pojechaliśmy sprawdzić: był! Mój BMX stał sobie, jak gdyby nigdy nic, w witrynie. Jeden jedyny, za jedyne piętnaście milionów. Przejęty wróciłem do domu, gotowy natychmiast jechać po rower z powrotem. Rodzice jednak nie podzielali mojego entuzjazmu. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Piotra Burdy