okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 9/2015 >> Rowerzysta jak alpinista

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Poradniki >> rowerowa przychodnia lekarska >> wizyta u specjalisty medycyny ratunkowej


Rowerzysta jak alpinista

Z Robertem Szymczakiem, lekarzem, specjalistą medycyny ratunkowej, himalaistą, rozmawia Jakub Terakowski
Robert Szymczak podczas Herbalife Triathlon Gdynia, 2013

Nasi czytelnicy coraz częściej planują wyprawy na dość znaczne – jak na rowerzystów – wysokości. Jak powinni się przygotować do takich wyjazdów? Od jakiego pułapu powinni się liczyć z wystąpieniem choroby górskiej? 

– Pierwsze objawy mogą się pojawić już dwa i pół tysiąca metrów nad poziomem morza.


Mogą? Od czego to zatem zależy?

– Przede wszystkim od tempa zdobywania wysokości, które u rowerzystów może być znacznie szybsze niż u turystów pieszych. A organizm powinien mieć czas na przystosowanie się do trudnych warunków, w szczególności do deficytu tlenu.

A indywidualne predyspozycje? Czy ktoś może poczuć dolegliwości już na trzech, a ktoś dopiero na czterech tysiącach metrów?

– Tak, tempo przyzwyczajania się do niedotlenienia jest bardzo różne, lecz nie zależy ani od kondycji, ani od wydolności. Nawet osoba wyjątkowo sprawna fizycznie nie może być pewna reakcji swojego organizmu na dużą wysokość. W uproszczeniu ludzi podzielić można na tych, którzy aklimatyzują się dobrze, oraz tych, którzy potrzebują na to więcej czasu. Z mojego doświadczenia wynika, że wprawdzie tych drugich jest mniej, lecz się zdarzają. Trudno zawczasu ustalić, do której grupy należymy – najprościej jest więc pojechać w góry, aby tam sprawdzić, jak reagujemy na deficyt tlenu. Pierwsze wyprawy na znaczne wysokości są zatem najważniejsze, bo w ich trakcie dowiemy się, jakie są nasze predyspozycje. Z tej jednak przyczyny pierwsze wyprawy są także najniebezpieczniejsze – musimy więc wówczas szczególnie dbać o przestrzeganie zasad zdobywania wysokości i zwracać uwagę na wszystkie niepokojące objawy.

Jakie to objawy?

– Wyróżniamy trzy rodzaje choroby wysokościowej. Podkreślam: wysokościowej, a nie górskiej, gdyż pojawić się może nie tylko wśród szczytów, lecz na wszystkich wysoko położonych obszarach. 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Marcin Sawicki