okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 8/2015 >> Mojej Afryki już nie ma

poradniki

Gotowanie w wersji light

W Polsce trudno o miejsce, z którego nie bylibyśmy w stanie dojechać rowerem w ciągu godziny do jakiejkolwiek osady ludzkiej. Czy w takim... »

Kross Trans Hybrid 5.0

Większości krytykantów rowerów wspomaganych elektrycznie zwykle zadaję jedno proste pytanie: jeździliście już kiedyś na jednym z... »

Styl życia >> Jacek Herman-Iżycki


Mojej Afryki już nie ma

Z Jackiem Hermanem-Iżyckim, podróżnikiem i wydawcą, który w 1980 roku jako pierwszy Polak przejechał rowerem Saharę, rozmawia Jakub Terakowski
Jacek Herman-Iżycki przed zandyjską chatą. Sudan, w pobliżu granicy z Zairem
Dlaczego tak długo zwlekał Pan z wydaniem książki o wyprawie? Minęło już trzydzieści pięć lat...
– Tuż po powrocie opublikowałem dwie relacje z przejazdu przez Saharę: w magazynie „Kontynenty” oraz w ukazującym się wówczas periodyku o specyficznie brzmiącym tytule „As-Sadaka”, wydawanym przez Towarzystwo Przyjaźni Libijsko-Polskiej. Kilka moich zdjęć z tej wyprawy pojawiło się także na okładce czasopisma „Poznaj Świat”. Miałem też wtedy bardzo dużo odczytów połączonych z pokazami slajdów. A dlaczego z napisaniem książki zwlekałem tak długo? Po pierwsze, nie umiem pisać, po drugie, wróciłem do Polski tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego, a to nie był czas sprzyjający publikacjom.

Czemu zatem książka ukazała się właśnie teraz?
– Zbliżam się do wieku emerytalnego; prowadzę hobbystycznie własne wydawnictwo, które założyłem, aby wydać album z moimi zdjęciami z Wyspy Wielkanocnej. Poczułem, że przyszedł czas także na publikację raportu z wyprawy przez Saharę, bo kto wie, jak długo jeszcze utrzymam się na rynku... Sytuacja małych wydawnictw jest coraz trudniejsza. Wydać książkę może każdy, kto dysponuje odpowiednimi funduszami, lecz zapewnić jej dystrybucję nie sposób. Uznałem więc, że to ostatni moment na edycję, dłużej zwlekać nie należało.

A dlaczego właśnie Afryka była celem Pana wyprawy?
– Od dziecka byłem ciekawy świata. Lubiłem podróże i rower, a moim hobby stała się fotografia. Po powrocie z pierwszego zagranicznego wyjazdu (do Kopenhagi) powiesiłem kilka zdjęć w gmachu Wydziału Elektroniki na Politechnice Warszawskiej. Traf chciał, że zwróciły one uwagę organizatorów wyprawy do Egiptu i Sudanu z Klubu Studenckiego „Maluch”. Traf chciał też, że fotoreporter wyprawy zrezygnował z wyjazdu, bo dostał fuchę w „Expressie Wieczornym”. Kierownik ekspedycji zapytał więc, czy zgadzam się pojechać. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Jacek Herman-Iżycki