okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 6/2015 >> Tysiące metrów nad poziom marzeń

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Styl życia >> Grzegorz Szyszkowski


Tysiące metrów nad poziom marzeń

Z Grzegorzem Szyszkowskim, podróżnikiem, zdobywcą Kolosów, rozmawia Jakub Terakowski
Trawers płaskowyżu w otoczeniu bajecznie kolorowych skał. Boliwia, park REA
Co u Ciebie, Grzegorzu? Zdobyłeś dwa Kolosy i osiadłeś na laurach? Ostatnio nic o Tobie nie słychać... 
– Powiększyła mi się rodzina, zacząłem pracować w korporacji, to wiele zmienia w życiu. Ale zamierzam wybrać się na wyprawę rowerową jesienią tego roku, mam już zaklepane dwa miesiące urlopu. 

Gdzie planujesz pojechać tym razem? 
– Do północnego Tybetu. To rejon najrzadziej odwiedzany przez rowerzystów ze względu na brak dróg i deficyt wody. Jeżeli zatem po przygotowaniu dokładnego harmonogramu okaże się, że nie będę mógł regularnie uzupełniać jej zapasów, pojadę do indyjskiej części Kaszmiru. Moją idée fixe stanowi jednak Tybet. 

Dlaczego? 
– Bo jest najpiękniejszy, najsłabiej wyeksplorowany (dotychczas nikt nie przejechał tam samotnie więcej niż 300 kilometrów w stylu off-road) i niebezpieczny. Wreszcie – last but not least – od 2008 roku chińskie władze nie wydają pozwoleń na indywidualne podróżowanie po tym terenie. Akceptowane są tylko grupy zorganizowane z lokalnym przewodnikiem i oficerem politycznym, czyli zupełnie nie mój żywioł. 

Udało Ci się jakimś cudem zdobyć inne pozwolenie? 
– Nie, trasa mojej wyprawy prowadzi przez rejony geograficznie należące wprawdzie do Tybetu, lecz administracyjnie znajdujące się już poza nim, czyli na obszarze dwóch chińskich prowincji, gdzie tak ścisły rygor nie obowiązuje. 

Czy – jak zwykle – wybierasz się sam? 
– Tak, rodzina zostaje w domu. (śmiech) 
 
Podczas ostatniej wyprawy do Tadżykistanu już byłeś żonaty... 
– Owszem, miesiąc po ślubie pojechałem tam w samotną podróż poślubną. A po drodze zgubiłem obrączkę... (śmiech) 

Skąd to szczególne upodobanie do samotności? 
– Samotność mi nie przeszkadza. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Archiwum Grzegorza Szyszkowskiego