okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2015 >> Tysiące metrów nad poziom marzeń

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Styl życia >> Grzegorz Szyszkowski


Tysiące metrów nad poziom marzeń

Z Grzegorzem Szyszkowskim, podróżnikiem, zdobywcą Kolosów, rozmawia Jakub Terakowski
Trawers płaskowyżu w otoczeniu bajecznie kolorowych skał. Boliwia, park REA
Co u Ciebie, Grzegorzu? Zdobyłeś dwa Kolosy i osiadłeś na laurach? Ostatnio nic o Tobie nie słychać... 
– Powiększyła mi się rodzina, zacząłem pracować w korporacji, to wiele zmienia w życiu. Ale zamierzam wybrać się na wyprawę rowerową jesienią tego roku, mam już zaklepane dwa miesiące urlopu. 

Gdzie planujesz pojechać tym razem? 
– Do północnego Tybetu. To rejon najrzadziej odwiedzany przez rowerzystów ze względu na brak dróg i deficyt wody. Jeżeli zatem po przygotowaniu dokładnego harmonogramu okaże się, że nie będę mógł regularnie uzupełniać jej zapasów, pojadę do indyjskiej części Kaszmiru. Moją idée fixe stanowi jednak Tybet. 

Dlaczego? 
– Bo jest najpiękniejszy, najsłabiej wyeksplorowany (dotychczas nikt nie przejechał tam samotnie więcej niż 300 kilometrów w stylu off-road) i niebezpieczny. Wreszcie – last but not least – od 2008 roku chińskie władze nie wydają pozwoleń na indywidualne podróżowanie po tym terenie. Akceptowane są tylko grupy zorganizowane z lokalnym przewodnikiem i oficerem politycznym, czyli zupełnie nie mój żywioł. 

Udało Ci się jakimś cudem zdobyć inne pozwolenie? 
– Nie, trasa mojej wyprawy prowadzi przez rejony geograficznie należące wprawdzie do Tybetu, lecz administracyjnie znajdujące się już poza nim, czyli na obszarze dwóch chińskich prowincji, gdzie tak ścisły rygor nie obowiązuje. 

Czy – jak zwykle – wybierasz się sam? 
– Tak, rodzina zostaje w domu. (śmiech) 
 
Podczas ostatniej wyprawy do Tadżykistanu już byłeś żonaty... 
– Owszem, miesiąc po ślubie pojechałem tam w samotną podróż poślubną. A po drodze zgubiłem obrączkę... (śmiech) 

Skąd to szczególne upodobanie do samotności? 
– Samotność mi nie przeszkadza. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Archiwum Grzegorza Szyszkowskiego