okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 5/2015 >> Śpieszyłem się do domu

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Styl życia >> Dariusz Dziewulski


Śpieszyłem się do domu

Z Dariuszem Dziewulskim, który wybrał się w samotną podróż dookoła świata, rozmawia Jakub Terakowski
Nowy Jork, w tle Manhattan,16.08.2014
Skąd pomysł na wyprawę dookoła świata?
– Parę lat temu sprzedałem firmę i – po raz pierwszy od niepamiętnych czasów – w moim życiu pojawiło się kilka wolnych chwil. Postanowiłem przeznaczyć je na wyprawy rowerowe, gdyż zawsze lubiłem dwa kółka. Chciałem dotrzeć na wszystkie cztery krańce Europy. Zacząłem od Lizbony, rok później dojechałem na południową rubież Sycylii, następnie na Nordkapp, w końcu przyszedł więc czas na kierunek wschodni. I tu zaczął się problem, bo gdzie znajduje się granica pomiędzy Europą a Azją? Owszem, na mapie widać ją doskonale, lecz próżno jej szukać w terenie. Przy drodze, którą jechałem podczas wyprawy, nie było żadnej tablicy informacyjnej. Próbowałem pytać miejscowych, lecz wszyscy zgodnie twierdzili, że mieszkają w Europie, chociaż według wskazań GPS już od dawna byłem w Azji... (śmiech) 
 
Objechałeś kulę ziemską dookoła, bo nie wiedziałeś, gdzie znajduje się punkt, w którym powinieneś zawrócić?
– Można tak powiedzieć, lecz dylemat ten przewidziałem zawczasu, więc wyjeżdżając z domu na wschód, zamierzałem wrócić z zachodu. Na początku, planując trasę, zastanawiałem się nad zakończeniem wyprawy we Władywostoku, bo tam znajduje się naturalna i ewidentna granica nie do pokonania rowerem – wybrzeże. Stamtąd jednak do domu mam bliżej przez Stany, uznałem więc, że zamiast wracać po własnych śladach, przejadę wszerz USA oraz połowę Europy, a bezmiar oceanu pokonam samolotem. Niewiele brakowało, a cała podróż zakończyłaby się przed startem, w szpitalu. Trzy miesiące przed wyjazdem zoperowałem trzy przepukliny. Wcześniej spuchła mi noga, ból był trudny do zniesienia. Lekarze rozpoznali zator żylny. Jedni twierdzili, że w tej fazie może nawet spowodować gwałtowną śmierć, drudzy, że tylko (?) amputację. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Dariusza Dziewulskiego