okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 3/2015 >> Jak Leonardo da Vinci

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Styl życia >> Franciszek Migaszewski


Jak Leonardo da Vinci

Z Franciszkiem Migaszewskim, zajmującym się wprowadzaniem na rynek innowacyjnych produktów rowerowych, rozmawia Jakub Terakowski
Franciszek Migaszewski z przekładnią Efneo

Co oznacza nazwa Waszej firmy? 

– Efneo? Aż wstyd przyznać, lecz nie mam pojęcia. Wymyślił ją jeden z moich braci. Prowadzimy działalność rodzinnie: tata, Wiktor, Fryderyk i ja. Na starcie bardzo wsparła nas też finansowo ciocia. Dla wszystkich ważniejsze od nazwy są nasze patenty.

Dwa z nich można śmiało nazwać flagowymi.

– Przekładnię rowerową przednią i piastę.

Jak powstały?

– Pierwsza była przekładnia, jej historia, podobnie jak firmy, jest rodzinna i sporo w niej przypadków. Nikt z nas nigdy nie był związany z branżą rowerową, ja na przykład zajmowałem się badaniami rynkowymi, lecz tata – jak współczesny Leonardo da Vinci – ma głowę pełną pomysłów. Kilka lat temu postanowił zrobić sobie stepper, lepszy od dostępnych w sklepach. W pewnym momencie stwierdził, że potrzebna mu będzie do tego przednia przerzutka rowerowa. Kupił najsolidniejszą, pewnej renomowanej firmy i... wpadł na pomysł, jak ją wykonać inaczej. Wizje taty wyglądały bardzo interesująco. Wydawało się, że znaleźliśmy dla nich niszę na rynku, wykonaliśmy jeden prototyp, drugi, trzeci... Wszystkie miały wady.

Jakie?

– Początkowo zamierzaliśmy umieścić mechanizm w osi suportu, co wiązało się z koniecznością dostosowania wielkości ramy do przekładni. Ten absurdalny wymóg kolejno dyskwalifikował nasze następne projekty, bo kto przy zdrowych zmysłach zacznie montaż roweru od wyboru osi suportu? Porzuciliśmy te wizje, a tata opracował zupełnie nową konstrukcję przekładni. Tym razem trafił w dziesiątkę. Nasze nadzieje na podbój rynku rowerowego odżyły. Analizując bieżącą sytuację, zauważyliśmy, że wśród przednich przekładni dominują dwubiegowe, które nie wystarczają ani do rekreacji, ani do codziennego poruszania się po mieście.

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 

 

 



Zdjęcie: Archiwum Franciszka Migaszewskiego