okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2015 >> Jak Leonardo da Vinci

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Styl życia >> Franciszek Migaszewski


Jak Leonardo da Vinci

Z Franciszkiem Migaszewskim, zajmującym się wprowadzaniem na rynek innowacyjnych produktów rowerowych, rozmawia Jakub Terakowski
Franciszek Migaszewski z przekładnią Efneo

Co oznacza nazwa Waszej firmy? 

– Efneo? Aż wstyd przyznać, lecz nie mam pojęcia. Wymyślił ją jeden z moich braci. Prowadzimy działalność rodzinnie: tata, Wiktor, Fryderyk i ja. Na starcie bardzo wsparła nas też finansowo ciocia. Dla wszystkich ważniejsze od nazwy są nasze patenty.

Dwa z nich można śmiało nazwać flagowymi.

– Przekładnię rowerową przednią i piastę.

Jak powstały?

– Pierwsza była przekładnia, jej historia, podobnie jak firmy, jest rodzinna i sporo w niej przypadków. Nikt z nas nigdy nie był związany z branżą rowerową, ja na przykład zajmowałem się badaniami rynkowymi, lecz tata – jak współczesny Leonardo da Vinci – ma głowę pełną pomysłów. Kilka lat temu postanowił zrobić sobie stepper, lepszy od dostępnych w sklepach. W pewnym momencie stwierdził, że potrzebna mu będzie do tego przednia przerzutka rowerowa. Kupił najsolidniejszą, pewnej renomowanej firmy i... wpadł na pomysł, jak ją wykonać inaczej. Wizje taty wyglądały bardzo interesująco. Wydawało się, że znaleźliśmy dla nich niszę na rynku, wykonaliśmy jeden prototyp, drugi, trzeci... Wszystkie miały wady.

Jakie?

– Początkowo zamierzaliśmy umieścić mechanizm w osi suportu, co wiązało się z koniecznością dostosowania wielkości ramy do przekładni. Ten absurdalny wymóg kolejno dyskwalifikował nasze następne projekty, bo kto przy zdrowych zmysłach zacznie montaż roweru od wyboru osi suportu? Porzuciliśmy te wizje, a tata opracował zupełnie nową konstrukcję przekładni. Tym razem trafił w dziesiątkę. Nasze nadzieje na podbój rynku rowerowego odżyły. Analizując bieżącą sytuację, zauważyliśmy, że wśród przednich przekładni dominują dwubiegowe, które nie wystarczają ani do rekreacji, ani do codziennego poruszania się po mieście.

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 

 

 



Zdjęcie: Archiwum Franciszka Migaszewskiego