okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 2/2015 >> Patchworki mnie nie interesują

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Styl życia >> Czesław Wesołowski


Patchworki mnie nie interesują

Z Czesławem Wesołowskim, kolekcjonerem starych rowerów, rozmawia Jakub Terakowski
Samych lamp rowerowych na karbid Czesław Wesołowski ma w zbiorach ponad tysiąc

Ile eksponatów ma Pan w swojej kolekcji?
– Eksponatów? Sam nie wiem. Kilka tysięcy, samych rowerów jest 600-700. Ale to nie ich liczba jest dla mnie ważna, lecz wyjątkowość. Zbieram tylko te modele, które z jakichś względów uznam za interesujące, najciekawsze są dla mnie nietypowe rozwiązania techniczne. Mam też mnóstwo akcesoriów rowerowych, samych lamp na karbid jest ponad tysiąc, a dzwonków nie zliczę.

Zacznijmy od rowerów.

– Najstarszy pochodzi z roku 1877, najnowszy z 1950. Zbieram zarówno jednoślady polskie, jak i zagraniczne. Pierwszy w mojej kolekcji rowerów był... motorower, kupiłem go na giełdzie staroci prawie pół wieku temu. Przez myśl mi nawet wówczas nie przeszło, że to początek kolekcji. Pierwszego roweru nawet nie pamiętam, bo szybko zaczęły się pojawiać następne; zdobywałem je głównie z myślą o częściach, gdyż polskie konstrukcje były wtedy dość zawodne. Ale w ogóle mi to nie przeszkadzało, lubiłem majsterkować, więcej czasu spędzałem w warsztacie niż na szosie. Sam nie wiem, gdzie czułem się lepiej. Niebawem jednak warsztat zaczął pękać w szwach...

Kiedy zdecydował się Pan zamienić ten stos rupieci w kolekcję?

– W ogóle się nie zdecydowałem, do dzisiaj nie podjąłem takiej decyzji. To ten stos rupieci zdecydował za mnie. Ja tylko lubię zbierać rowery. Wciągnęła mnie ta pasja, zacząłem jeździć po giełdach staroci, czasem wygrzebałem kilka lamp, niekiedy udawało mi się wyszperać rower. Na sto zardzewiałych gruchotów trafiał się jeden wartościowy; złom mnie nie interesuje. Przyznaję, jestem wybredny, ale dzięki temu w mojej kolekcji jest tyle pereł. Większość moich rowerów to unikaty, tylko sporadycznie widuję identyczne egzemplarze. Najstarszym eksponatem o udokumentowanej dacie produkcji jest bicykl sprzed niemal stu czterdziestu lat. Najmłodszy osiąga właśnie wiek emerytalny.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: JAKUB TERAKOWSKI