okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 1/2015 >> Jedno koło lepsze od dwóch!

nowości

Minitorebka podsiodłowa

Zefal wprowadził do sprzedaży minimalistyczną torebkę podsiodłową o nazwie Z Micro Pack. Jej pojemność to zaledwie 0,15 l. Takie maleństwo... »

Winda rowerowa

Przechowujecie rowery w domu? Albo w miejscu, gdzie miejsca jest odrobinę zbyt mało? Litewska firma Parkis dzięki swojemu wieszakowi na rowery... »

Koszulka z rowerami

Wygląda bardzo „cywilnie”, ale tak naprawdę to w stu procentach koszulka techniczna, stworzona z myślą o rowerzyście, który... »

Butelka w razie potrzeby

Kto z nas, upychając pustą butelkę po wodzie mineralnej w sakwie, nie marzył o tym, by wymyślić zwijaną – elastyczny bukłak,... »

Kolorowe błotniki

Coś dla lubiących wyróżniać się kolorem, choć niekoniecznie bić nim po oczach. Błotniki firmy SKS charakteryzują bardzo delikatne... »

poradniki

Jednoślad na czterech kołach

Jeśli znudziły się Wam już trasy w najbliższym sąsiedztwie własnego domu, być może warto pomyśleć o doposażeniu Waszego dwuśladu... »

Styl życia >> Łukasz Bogusław


Jedno koło lepsze od dwóch!

Z Łukaszem Bogusławem, monocyklistą, który wspólnie z Szymonem Kwiatkowskim zorganizował charytatywną wyprawę na jednym kole przez Polskę, rozmawia Jakub Terakowski
Warszawa, połowa drogi, spotkanie z przyjaciółmi (Łukasz Bogusław ­– drugi z lewej)
Od jak dawna jeździsz na monocyklu?
– Od roku 2006. Wtedy, jako 13-latek, poszedłem z tatą na giełdę staroci, gdzie wpadł mi w oko pewien zdezelowany monocykl. Zadręczałem ojca tak długo, że w końcu, dla świętego spokoju, kupił mi ten gruchot. Spróbowałem wsiąść, przewróciłem się raz, drugi, dziesiąty... Nie zniechęciłem się. Wziąłem dwa krzesła 
i, podpierając się na nich, w końcu nie zleciałem. Po kilkunastu dniach potrafiłem już przemierzyć chodnik pomiędzy domkiem na działce a furtką. Po kilku miesiącach zacząłem używać monocykla jako codziennego środka transportu w Warszawie. Zainteresowałem się akrobacjami, nauczyłem się wskakiwać na murki, zeskakiwać, obracać, jeździć, używając jednej nogi, a przede wszystkim... bezpiecznie upadać. To bezcenna umiejętność... (śmiech). Nawiązałem kontakt z innymi wielbicielami monocykli, a w ubiegłym roku założyłem WUT (Warsaw Unicycle Team). Grupa zrzesza osoby lubiące razem uczyć się, trenować i jeździć.

Ilu liczy członków?
– Około 30, w tym połowę rzeczywiście aktywnych.

Czy na Wasze spotkanie może przyjść także zupełnie zielony czytelnik „Rowertouru”, aby spróbować swoich sił?
– Jak najbardziej, zapraszam serdecznie. Posiadanie własnego monocykla nie jest wymagane. Zawsze znajdzie się ktoś skłonny bez obaw pożyczyć swój. To proste i mocne konstrukcje, odporne na uszkodzenia. O terminach i miejscach spotkań informujemy na naszym profilu na FB.

Zapewne nie jeździsz już na tym monocyklu z giełdy staroci?
– Nie, teraz mam pojazd marki QU-AX Cross, taki ze średniej półki. To mój trzeci monocykl, mocny, lekki, niewielki, na 20-calowych kołach, najlepszy do akrobacji.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Łukasza Bogusława