okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 1/2015 >> Jedno koło lepsze od dwóch!

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Styl życia >> Łukasz Bogusław


Jedno koło lepsze od dwóch!

Z Łukaszem Bogusławem, monocyklistą, który wspólnie z Szymonem Kwiatkowskim zorganizował charytatywną wyprawę na jednym kole przez Polskę, rozmawia Jakub Terakowski
Warszawa, połowa drogi, spotkanie z przyjaciółmi (Łukasz Bogusław ­– drugi z lewej)
Od jak dawna jeździsz na monocyklu?
– Od roku 2006. Wtedy, jako 13-latek, poszedłem z tatą na giełdę staroci, gdzie wpadł mi w oko pewien zdezelowany monocykl. Zadręczałem ojca tak długo, że w końcu, dla świętego spokoju, kupił mi ten gruchot. Spróbowałem wsiąść, przewróciłem się raz, drugi, dziesiąty... Nie zniechęciłem się. Wziąłem dwa krzesła 
i, podpierając się na nich, w końcu nie zleciałem. Po kilkunastu dniach potrafiłem już przemierzyć chodnik pomiędzy domkiem na działce a furtką. Po kilku miesiącach zacząłem używać monocykla jako codziennego środka transportu w Warszawie. Zainteresowałem się akrobacjami, nauczyłem się wskakiwać na murki, zeskakiwać, obracać, jeździć, używając jednej nogi, a przede wszystkim... bezpiecznie upadać. To bezcenna umiejętność... (śmiech). Nawiązałem kontakt z innymi wielbicielami monocykli, a w ubiegłym roku założyłem WUT (Warsaw Unicycle Team). Grupa zrzesza osoby lubiące razem uczyć się, trenować i jeździć.

Ilu liczy członków?
– Około 30, w tym połowę rzeczywiście aktywnych.

Czy na Wasze spotkanie może przyjść także zupełnie zielony czytelnik „Rowertouru”, aby spróbować swoich sił?
– Jak najbardziej, zapraszam serdecznie. Posiadanie własnego monocykla nie jest wymagane. Zawsze znajdzie się ktoś skłonny bez obaw pożyczyć swój. To proste i mocne konstrukcje, odporne na uszkodzenia. O terminach i miejscach spotkań informujemy na naszym profilu na FB.

Zapewne nie jeździsz już na tym monocyklu z giełdy staroci?
– Nie, teraz mam pojazd marki QU-AX Cross, taki ze średniej półki. To mój trzeci monocykl, mocny, lekki, niewielki, na 20-calowych kołach, najlepszy do akrobacji.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Łukasza Bogusława