okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2014 >> Wyprawa w tempie pieszego

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Styl życia >> Tomasz Supcziński


Wyprawa w tempie pieszego

Z Tomaszem Supczińskim, asystentem rowerowym, współprowadzącym akcję społeczną „Marzenia bez granic”, rozmawia Jakub Terakowski
Ostatnie metry wyprawy, Sopot, 14.05.2014. Od lewej: Marcin Wieczorek (kierowca wyprawy), Janusz Radgowski, Tomasz Supcziński
Trudno będzie poprawić Twój rekord...
– Jaki rekord?
 
Przejechałeś przez Polskę, z Krakowa do Sopotu, ze średnim tempem 7 km/godz., czyli marszu energicznego turysty. Trudno jechać wolniej.
– Tempo nadawał Janusz Radgowski na wózku inwalidzkim, ja mu tylko asystowałem. Pod górę  jechaliśmy czasem tak powoli, że musiałem zsiadać i prowadzić rower, ale na zjazdach zastanawiałem się, czy wózek wytrzyma tę prędkość. Albo, czy policja nie zatrzyma nas za przekroczenie dozwolonej szybkości... (śmiech)

Kim jest Janusz Radgowski?
– Niepełnosprawnym mieszkańcem Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie, koło Gąbina. Ma amputowaną nogę, wyciętą nerkę, na jedno oko nie widzi zupełnie, a na drugie słabo. Jest też sportowcem, w młodości wyczynowo uprawiał kolarstwo, a na wózku inwalidzkim startował w kilku maratonach. W ubiegłym roku Janusz postanowił przejechać wózkiem przez Polskę, kwestując po drodze na leczenie Czarka Olbińskiego, niewidomego z porażeniem mózgowym. Janusz ujął mnie pogodą ducha oraz tym, że pomimo niepełnosprawności, pomaga osobom jeszcze bardziej pokrzywdzonym przez los. W ten sposób udowodnił, że niepełnosprawni nie tylko potrzebują wsparcia, ale potrafią służyć też innym. Pojechałem z nim jako eskorta.

Jak go poznałeś?
– Prowadzę w Toruniu akcję społeczną „Marzenia bez granic”. Nie mamy osobowości prawnej, nie jesteśmy ani fundacją, ani stowarzyszeniem. Po prostu raz w roku staramy się spełnić marzenie jednej osoby, która na to zasługuje – naszym i innych zdaniem. W roku 2011 zorganizowaliśmy wyprawę na Kilimandżaro dla niepełnosprawnego fizycznie Kuby Kowalskiego. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Achiwum Tomasza Supczińskiego