okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 9/2014 >> Wyprawa w tempie pieszego

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Styl życia >> Tomasz Supcziński


Wyprawa w tempie pieszego

Z Tomaszem Supczińskim, asystentem rowerowym, współprowadzącym akcję społeczną „Marzenia bez granic”, rozmawia Jakub Terakowski
Ostatnie metry wyprawy, Sopot, 14.05.2014. Od lewej: Marcin Wieczorek (kierowca wyprawy), Janusz Radgowski, Tomasz Supcziński
Trudno będzie poprawić Twój rekord...
– Jaki rekord?
 
Przejechałeś przez Polskę, z Krakowa do Sopotu, ze średnim tempem 7 km/godz., czyli marszu energicznego turysty. Trudno jechać wolniej.
– Tempo nadawał Janusz Radgowski na wózku inwalidzkim, ja mu tylko asystowałem. Pod górę  jechaliśmy czasem tak powoli, że musiałem zsiadać i prowadzić rower, ale na zjazdach zastanawiałem się, czy wózek wytrzyma tę prędkość. Albo, czy policja nie zatrzyma nas za przekroczenie dozwolonej szybkości... (śmiech)

Kim jest Janusz Radgowski?
– Niepełnosprawnym mieszkańcem Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie, koło Gąbina. Ma amputowaną nogę, wyciętą nerkę, na jedno oko nie widzi zupełnie, a na drugie słabo. Jest też sportowcem, w młodości wyczynowo uprawiał kolarstwo, a na wózku inwalidzkim startował w kilku maratonach. W ubiegłym roku Janusz postanowił przejechać wózkiem przez Polskę, kwestując po drodze na leczenie Czarka Olbińskiego, niewidomego z porażeniem mózgowym. Janusz ujął mnie pogodą ducha oraz tym, że pomimo niepełnosprawności, pomaga osobom jeszcze bardziej pokrzywdzonym przez los. W ten sposób udowodnił, że niepełnosprawni nie tylko potrzebują wsparcia, ale potrafią służyć też innym. Pojechałem z nim jako eskorta.

Jak go poznałeś?
– Prowadzę w Toruniu akcję społeczną „Marzenia bez granic”. Nie mamy osobowości prawnej, nie jesteśmy ani fundacją, ani stowarzyszeniem. Po prostu raz w roku staramy się spełnić marzenie jednej osoby, która na to zasługuje – naszym i innych zdaniem. W roku 2011 zorganizowaliśmy wyprawę na Kilimandżaro dla niepełnosprawnego fizycznie Kuby Kowalskiego. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Achiwum Tomasza Supczińskiego