okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze nagroda Rowertouru archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży partnerzy

» Czy uważasz Facebooka za źródło informacji na temat rowerów?


skomentuj »
n.p.m. pierwszy rowerpierwszy rower
strona główna >> 6/2008 >> Wśród gór i fiordów

nowości

Licznik wody?

Plecaki firmy CamelBak® wyposażone są w specjalny zbiornik na wodę, podawaną do ust rurką. Ostatnim wynalazkiem zaprezentowanym przez tego... »

SPD z platformą

XTR – te trzy litery elektryzują każdego zapalonego cyklomaniaka. Już na jesień zapowiadana jest spora rewolucja w tej grupie! Poza... »

Kup pan serwis…

Zawsze marzyłeś o założeniu własnego, profesjonalnego serwisu rowerowego? Z gigantycznym zestawem narzędzi Park Tool MK195 naprawa żadnej... »

Wodoodporny Packman

Najnowszy plecak Packman Pro 2 firmy Ortlieb to dobre rozwiązanie dla tych, którzy z racji stylu jazdy nie mogą sobie pozwolić na sakwy ani... »

Dla pań, ale bez kwiatów

Damska koszulka kolarska Breva firmy Accent została zaprojektowana tak, by odejść od trendu „jak damskie, to różowe albo w... »

Szykownie i bezpiecznie

Met Camaleonte Executive to kask zaprojektowany tak, by nie tylko zapewniał bezpieczeństwo, ale także nadawał odpowiedni styl rowerzyście.... »
Max Siodełkokomiks
 

poradniki

Kiedy łańcuch mówi dość

Czy wiecie, jak długo wytrzymują poszczególne części roweru? Kiedy kończy się ich przydatność, jak rozpoznać pierwsze oznaki... »

Zanim oddasz na złom

Szczęśliwych posiadaczy rowerów na ramach karbonowych i aluminiowych ten problem nie dotyczy. Chociaż w każdym rowerze jest coś... »

Na szlaku >> Szwecja i Norwegia


Wśród gór i fiordów

Michał Sitarz
Norwegia. Pozostałości po lawinie, która zeszła poprzedniej nocy przy drodze Gamle Strynefjellsvegen

Jak dla większości rowerzystów, Skandynawia stała się celem naszej podróży w sposób bardzo naturalny. Zachęcani bezkresnymi obszarami dziewiczej przyrody, brakiem jakichkolwiek niebezpieczeństw, zarówno zdrowotnych, jak i tych ze strony innych ludzi, wyruszyliśmy w drogę.

Skandynawia miała być dla nas także odmianą od nieustannie prażącego słońca towarzyszącego nam podczas podróży przez Bałkany w 2006 roku. Co mogło odstraszać – to jedynie perspektywa wysokich cen, jeszcze wyższych podjazdów i niegościnnego klimatu.
Wyruszamy 29 czerwca 2007 roku. W Świnoujściu jesteśmy późnym popołudniem. Odbieramy karty pokładowe na prom i ruszamy na podbój centrum. Krótka przeprawa promowa, szybkie zakupy, wymiana pieniędzy. Napotkani w Świnoujściu ludzie okazują się niezwykle życzliwi, ciekawi naszego ekwipunku i celu podróży.
– Dziadku, co to? – pyta wnuczek, pokazując przyczepkę. – Łódkę wiozą – odpowiada bez wahania dziadek. Jedna z pań stwierdza, że taka przyczepa przydałaby się jej do przewożenia zakupów. Na promie pasażerowie – nasi rodacy – nieustannie się odstresowują piciem piwa. Następnego dnia o świcie nasz prom relacji Świnoujście – Ystad przybija do szwedzkiej ziemi.

Przez Szwecję w deszczu i słońcu
Na dzień dobry Skandynawia daje próbkę swoich hydromożliwości: potężne opady deszczu, jakby na pokład promu wylewano cysterny z wodą. Jednak po niedługim czasie chmury rozchodzą się i już tylko lekko siąpi. Pogoda jest zmienna: słońce, krótka burza, słaby deszcz i deszcz bardzo obfity. Hit dnia: w deszczu wjeżdżamy do miasteczka Harlosa i zatrzymujemy się przy przydrożnym sklepiku, pod zadaszeniem z pasiastego materiału. Dobre schronienie, mogłoby się zdawać. Nie mijają jednak dwie minuty i oto widzimy, jak daszek, zintegrowany z terkoczącym elektrycznym mechanizmem, składa się i deszcz leje się prosto na nas. Przenosimy się pod zadaszenie pobliskiej stacji benzynowej. Daszek oczywiście wraca do pozycji wyjściowej. Jak się – na szczęście – okaże, będzie to jedyny nieprzyjemny incydent w trakcie całej naszej wyprawy. Oby tylko takie „nieprzyjemności” spotykały nas podczas podróży!
Na wstępie pierwsza ważna uwaga: to, że jest się na Północy, nie oznacza, że słońce jest niegroźne. Przekonaliśmy się o tym już pierwszego dnia. Po przejściu nawałnicy wyjrzało piękne słońce i porządnie nas spiekło – oczywiście nieco zbagatelizowaliśmy sprawę i krem z filtrem zastosowaliśmy za późno. Mądry Polak po szkodzie.
Kilkaset kilometrów na północ od Ystad rozciągają się naprawdę sielskie krajobrazy: piękne lasy, łąki i jeziora. Teren idealnie nadający się do jazdy na rowerze, łagodnie pofałdowany, z dużą liczbą zakrętów, za którymi nigdy nie wiadomo, co się zdarzy.

Więcej: czytaj w magazynie „Rowertour”



Zdjęcie: Michał Sitarz