okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 7/2012 >> Aby skuteczniej kołatać

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Styl życia >> Piotr Łuczyński


Aby skuteczniej kołatać

Z Piotrem Łuczyńskim, założycielem Stowarzyszenia Zdrowy Rower, rozmawia Jakub Terakowski
Na starcie wyprawy na Bornholm

W Waszych wyprawach najbardziej zwraca uwagę ich wymiar charytatywny.
– Z jednej strony to dobrze, bo wyprawa charytatywna tym większą ma szansę na sukces, im więcej osób zauważy jej przesłanie. Z drugiej jednak strony niesłusznie, gdyż każdy kilometr trasy ma zawsze tysiąc metrów, niezależnie od tego, czy pokonujemy go tylko dla własnej przyjemności, czy także z poczuciem misji. Tak samo trzeba się zmęczyć, aby go przejechać...

Z poczuciem misji nie jest ani trochę łatwiej?

– Czasem rzeczywiście bywa lżej, gdyż przesłanie potrafi uskrzydlać i mobilizować. Szczególnie wyraźnie odczuwam to na długich, stromych podjazdach... (śmiech). Charytatywny cel z jednej strony motywuje, lecz z drugiej ogranicza, ponieważ podporządkowuje sobie cały przebieg wyprawy. Trzeba się dostosować do mediów, zatrzymywać, kwestować, opowiadać, nie wypada nawet pójść wieczorem na piwo, bo przecież cały czas jesteśmy obserwowani...

A skąd pomysł na wyprawy charytatywne?

– Zaczęło się od... braku pomysłu. Wcześniej nieraz bywało tak, że jechaliśmy gdzieś, ale gdy psuła się pogoda, zawracaliśmy, gdyż brakowało nam celu i motywacji. W czerwcu 2009 roku wybraliśmy się do Paryża, aby zobaczyć wieżę Eiffla. Przyjechaliśmy, okazało się, że jest okropnie brzydka, poczuliśmy się rozczarowani, cały nasz wysiłek poszedł na marne! Po powrocie postanowiliśmy, że nasze wyprawy muszą mieć bardziej wymierny i satysfakcjonujący cel. Zgłosiliśmy się do Stowarzyszenia Możesz, gdzie zaproponowano nam zorganizowanie ekspedycji dedykowanej Leszkowi Buczyńskiemu.

I aby mu pomóc, pojechaliście do Wilna?

– Tak, w roku 2010.

Ile pieniędzy udało Wam się uzbierać?

– Prawie osiem tysięcy.

Dużo! A w jaki sposób prowadziliście kwestę?

– Akurat wtedy debiutowała w internecie platforma domore.pl, wspierająca akcje charytatywne. Nawiązaliśmy współpracę, co w sposób praktycznie nieograniczony powiększyło grono potencjalnych dobroczyńców. Teraz, kilkoma kliknięciami myszy, pomóc Leszkowi mógł każdy.

Jeśli dowiedział się o Waszej wyprawie...

– Cóż, początkowo wydawało nam się, że do mediów będzie trudniej dotrzeć niż do Wilna...

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archiwum Stowarzyszenia Zdrowy Rower