okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 7/2012 >> Aby skuteczniej kołatać

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Styl życia >> Piotr Łuczyński


Aby skuteczniej kołatać

Z Piotrem Łuczyńskim, założycielem Stowarzyszenia Zdrowy Rower, rozmawia Jakub Terakowski
Na starcie wyprawy na Bornholm

W Waszych wyprawach najbardziej zwraca uwagę ich wymiar charytatywny.
– Z jednej strony to dobrze, bo wyprawa charytatywna tym większą ma szansę na sukces, im więcej osób zauważy jej przesłanie. Z drugiej jednak strony niesłusznie, gdyż każdy kilometr trasy ma zawsze tysiąc metrów, niezależnie od tego, czy pokonujemy go tylko dla własnej przyjemności, czy także z poczuciem misji. Tak samo trzeba się zmęczyć, aby go przejechać...

Z poczuciem misji nie jest ani trochę łatwiej?

– Czasem rzeczywiście bywa lżej, gdyż przesłanie potrafi uskrzydlać i mobilizować. Szczególnie wyraźnie odczuwam to na długich, stromych podjazdach... (śmiech). Charytatywny cel z jednej strony motywuje, lecz z drugiej ogranicza, ponieważ podporządkowuje sobie cały przebieg wyprawy. Trzeba się dostosować do mediów, zatrzymywać, kwestować, opowiadać, nie wypada nawet pójść wieczorem na piwo, bo przecież cały czas jesteśmy obserwowani...

A skąd pomysł na wyprawy charytatywne?

– Zaczęło się od... braku pomysłu. Wcześniej nieraz bywało tak, że jechaliśmy gdzieś, ale gdy psuła się pogoda, zawracaliśmy, gdyż brakowało nam celu i motywacji. W czerwcu 2009 roku wybraliśmy się do Paryża, aby zobaczyć wieżę Eiffla. Przyjechaliśmy, okazało się, że jest okropnie brzydka, poczuliśmy się rozczarowani, cały nasz wysiłek poszedł na marne! Po powrocie postanowiliśmy, że nasze wyprawy muszą mieć bardziej wymierny i satysfakcjonujący cel. Zgłosiliśmy się do Stowarzyszenia Możesz, gdzie zaproponowano nam zorganizowanie ekspedycji dedykowanej Leszkowi Buczyńskiemu.

I aby mu pomóc, pojechaliście do Wilna?

– Tak, w roku 2010.

Ile pieniędzy udało Wam się uzbierać?

– Prawie osiem tysięcy.

Dużo! A w jaki sposób prowadziliście kwestę?

– Akurat wtedy debiutowała w internecie platforma domore.pl, wspierająca akcje charytatywne. Nawiązaliśmy współpracę, co w sposób praktycznie nieograniczony powiększyło grono potencjalnych dobroczyńców. Teraz, kilkoma kliknięciami myszy, pomóc Leszkowi mógł każdy.

Jeśli dowiedział się o Waszej wyprawie...

– Cóż, początkowo wydawało nam się, że do mediów będzie trudniej dotrzeć niż do Wilna...

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archiwum Stowarzyszenia Zdrowy Rower