okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2011 >> Tato, Ty leczysz ludzi rowerami!

nowości

Lusterko bez wibracji

Sehen to ciekawe rozwiązanie dla miejskich cyklistów. Montowane do ramki okularów minilusterko pozwala zawsze wiedzieć, co dzieje... »

Widoczna kamizelka

Próbowaliście kiedyś pokonać 100 kilometrów w kamizelce odblaskowej? Niektóre modele sprzedawane w marketach potrafią po... »

Bateria współdzielona

Australijczycy z firmy Knog postanowili przedefiniować sposób patrzenia na kwestię oświetlenia i dystrybucji energii. Ich nowy produkt pod... »

Opony na zielono

Opona rowerowa składa się z wielu różnych materiałów, jednak bieżnik jest w całości wykonany z gumy i stanowi od 70 do 80... »

Przyczepka z piórowymi resorami

Nowość w przyczepkach Qeridoo! Kidgoo, najmłodsze „dziecko” niemieckiego producenta, to przyczepka oparta na zawieszeniu zbudowanym z... »

Nerki wracają do łask

Nieodzowny atrybut każdego handlarza na bazarze w latach 90., czyli tak zwana torebka nerka, wraca do łask – producenci przygotowują modne i... »

poradniki

Mała dziura, wielki problem

Złapać gumę, kapcia lub po prostu przebić oponę. Niezależnie od nazwy skutek jest ten sam – przymusowa przerwa na naprawę. Załatanie... »

Nie daj się słocie

Jak przetrwać jesień i zimę na rowerze? Praktyczna zasada, którą kierują się doświadczeni cykliści, brzmi: na rower ubierajcie się w... »

Styl życia >> Kazimierz Leśniewski


Tato, Ty leczysz ludzi rowerami!

Miał konstruować okręty, jednak los wyznaczył mu inne zadanie. Z Kazimierzem Leśniewskim, projektantem i producentem rowerów nietypowych, rozmaw
Rower konferencyjny, a na nim rodzina Leśniewskich

Skąd pomysł na konstruowanie rowerów nietypowych?
– Skończyłem technikum budowy okrętów i poszedłem na studia na Wydział Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej, zamierzałem więc konstruować statki, a nie rowery.

Dlaczego zatem stało się inaczej?

– Zawsze chciałem mieć rower, na którym można siedzieć bardzo wysoko. Nie sposób było go kupić, więc postanowiłem, że sam wykonam taki pojazd. Z braku dużych kół wykorzystałem największe dostępne w sprzedaży (o średnicy 28 cali) oraz dwie ramy, które zespawałem ze sobą tak, że siodełko znajdowało się prawie dwa metry nad ziemią! Żaden wiejski psiak nie mógł mi podskoczyć... To była moja pierwsza konstrukcja, potem zrobiłem jeszcze podobny pojazd dla brata. Jeździliśmy po wsi, wzbudzając sensację. Po studiach podjąłem pracę w Stoczni Gdańskiej. Miałem szczęście, bo trafiłem do pracowni konstruktorskiej, gdzie moim zadaniem było rozwiązywanie problemów technicznych, czyli to, co lubię najbardziej. Potem założyłem własną firmę, zajmowałem się lakierowaniem elementów stalowych. A później znalazłem zatrudnienie w gdańskiej fabryce rowerów, na stanowisku szefa produkcji.

Minęło więc sporo czasu, zanim rowery ponownie pojawiły się w Pana życiu...

– Do ich konstruowania wróciłem, już pracując w stoczni. Założyłem wtedy rodzinę, urodził mi się syn i aby nie biegać za nim, trzymając rowerek na kiju, zrobiłem dla niego rower trójkołowy. Potem podobny pojazd zmontowałem dla siebie – tylne koła miał sterowane, pochylały się na zakrętach. Wtedy przeczytałem ogłoszenie, że Muzeum Techniki w Warszawie organizuje zawody i wystawę rowerów poziomych. Zgłosiłem się z Wojtkiem, przyjęto nas, a jedna z naszych konstrukcji trafiła na ekspozycję. Rok później pokazaliśmy tam następne poziomki wykonane w pralni na gdańskiej Przeróbce.

Gdzie?

– Mieszkaliśmy wówczas w bloku. Dzięki wyrozumiałości sąsiadów mogłem zaadaptować pralnię na tymczasowy warsztat. Czasem żona wyciągała mnie stamtąd o czwartej rano...

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Archiwum Kazimierza Leśniewskiego