okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 2/2011 >> Tato, Ty leczysz ludzi rowerami!

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Styl życia >> Kazimierz Leśniewski


Tato, Ty leczysz ludzi rowerami!

Miał konstruować okręty, jednak los wyznaczył mu inne zadanie. Z Kazimierzem Leśniewskim, projektantem i producentem rowerów nietypowych, rozmaw
Rower konferencyjny, a na nim rodzina Leśniewskich

Skąd pomysł na konstruowanie rowerów nietypowych?
– Skończyłem technikum budowy okrętów i poszedłem na studia na Wydział Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej, zamierzałem więc konstruować statki, a nie rowery.

Dlaczego zatem stało się inaczej?

– Zawsze chciałem mieć rower, na którym można siedzieć bardzo wysoko. Nie sposób było go kupić, więc postanowiłem, że sam wykonam taki pojazd. Z braku dużych kół wykorzystałem największe dostępne w sprzedaży (o średnicy 28 cali) oraz dwie ramy, które zespawałem ze sobą tak, że siodełko znajdowało się prawie dwa metry nad ziemią! Żaden wiejski psiak nie mógł mi podskoczyć... To była moja pierwsza konstrukcja, potem zrobiłem jeszcze podobny pojazd dla brata. Jeździliśmy po wsi, wzbudzając sensację. Po studiach podjąłem pracę w Stoczni Gdańskiej. Miałem szczęście, bo trafiłem do pracowni konstruktorskiej, gdzie moim zadaniem było rozwiązywanie problemów technicznych, czyli to, co lubię najbardziej. Potem założyłem własną firmę, zajmowałem się lakierowaniem elementów stalowych. A później znalazłem zatrudnienie w gdańskiej fabryce rowerów, na stanowisku szefa produkcji.

Minęło więc sporo czasu, zanim rowery ponownie pojawiły się w Pana życiu...

– Do ich konstruowania wróciłem, już pracując w stoczni. Założyłem wtedy rodzinę, urodził mi się syn i aby nie biegać za nim, trzymając rowerek na kiju, zrobiłem dla niego rower trójkołowy. Potem podobny pojazd zmontowałem dla siebie – tylne koła miał sterowane, pochylały się na zakrętach. Wtedy przeczytałem ogłoszenie, że Muzeum Techniki w Warszawie organizuje zawody i wystawę rowerów poziomych. Zgłosiłem się z Wojtkiem, przyjęto nas, a jedna z naszych konstrukcji trafiła na ekspozycję. Rok później pokazaliśmy tam następne poziomki wykonane w pralni na gdańskiej Przeróbce.

Gdzie?

– Mieszkaliśmy wówczas w bloku. Dzięki wyrozumiałości sąsiadów mogłem zaadaptować pralnię na tymczasowy warsztat. Czasem żona wyciągała mnie stamtąd o czwartej rano...

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Archiwum Kazimierza Leśniewskiego