okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 2/2011 >> Tato, Ty leczysz ludzi rowerami!

poradniki

Hamak podróżny

Miłośnicy włóczęgi nie tylko na dwóch kółkach z pewnością docenią nowe możliwości, jakie niesie zaopatrzenie się w... »

Prezent dla cyklisty

Szał świątecznych zakupów w pełni. Kto jeszcze nie zdobył kompletu prezentów dla rodziny i znajomych, ten nie uniknie kolejek, w... »

Karta podarunkowa

Do niektórych rowerzystów bardzo trudno dopasować prezent. Część wszystko już ma, część jest bardzo wybredna co do jakości i... »

Espresso na wyprawie

Pamiętacie smak kiepskiej kawy zalanej nie do końca zagotowaną wodą? Miłośnicy kawy na rowerowych wyprawach przeżywają katusze, a przecież... »

Bielizna termoaktywna

Bardzo ważny, a jednocześnie stosunkowo niedrogi element rowerowego stroju, czyli bielizna termoaktywna, jest dostępny w wielu konfiguracjach... »

Kolejna lampka na tył

Jestem zwolennikiem teorii, że tylnych lampek nigdy za wiele. Im bardziej nocny rowerzysta przypomina choinkę, tym większa szansa na to, że nie... »

Miska magnetyczna

Prezent dla majsterkowiczów i tak zwanych poszukiwaczy, którzy – serwisując swój rower – sporo czasu marnują na... »

Sakwa miejska

Na dojazdy do pracy, na zakupy czy do ulubionej kawiarni zamiast sakwy wyprawowej lepiej wybrać coś mniej rzucającego się w oczy i... »

Bez niego nie ruszysz

Każdy przejechany przez nas kilometr zostawia nieodwracalny ślad na powierzchni elementów napędu. W związku z tym niezbędna jest co... »

Qeridoo Kidgoo 1 Sport

Nowa przyczepka niemieckiej firmy Qeridoo Kidgoo jest dostępna w czterech wersjach (kombinacji jedno- i dwuosobowej, standardowej oraz Sport) oraz w... »

Styl życia >> Kazimierz Leśniewski


Tato, Ty leczysz ludzi rowerami!

Miał konstruować okręty, jednak los wyznaczył mu inne zadanie. Z Kazimierzem Leśniewskim, projektantem i producentem rowerów nietypowych, rozmaw
Rower konferencyjny, a na nim rodzina Leśniewskich

Skąd pomysł na konstruowanie rowerów nietypowych?
– Skończyłem technikum budowy okrętów i poszedłem na studia na Wydział Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej, zamierzałem więc konstruować statki, a nie rowery.

Dlaczego zatem stało się inaczej?

– Zawsze chciałem mieć rower, na którym można siedzieć bardzo wysoko. Nie sposób było go kupić, więc postanowiłem, że sam wykonam taki pojazd. Z braku dużych kół wykorzystałem największe dostępne w sprzedaży (o średnicy 28 cali) oraz dwie ramy, które zespawałem ze sobą tak, że siodełko znajdowało się prawie dwa metry nad ziemią! Żaden wiejski psiak nie mógł mi podskoczyć... To była moja pierwsza konstrukcja, potem zrobiłem jeszcze podobny pojazd dla brata. Jeździliśmy po wsi, wzbudzając sensację. Po studiach podjąłem pracę w Stoczni Gdańskiej. Miałem szczęście, bo trafiłem do pracowni konstruktorskiej, gdzie moim zadaniem było rozwiązywanie problemów technicznych, czyli to, co lubię najbardziej. Potem założyłem własną firmę, zajmowałem się lakierowaniem elementów stalowych. A później znalazłem zatrudnienie w gdańskiej fabryce rowerów, na stanowisku szefa produkcji.

Minęło więc sporo czasu, zanim rowery ponownie pojawiły się w Pana życiu...

– Do ich konstruowania wróciłem, już pracując w stoczni. Założyłem wtedy rodzinę, urodził mi się syn i aby nie biegać za nim, trzymając rowerek na kiju, zrobiłem dla niego rower trójkołowy. Potem podobny pojazd zmontowałem dla siebie – tylne koła miał sterowane, pochylały się na zakrętach. Wtedy przeczytałem ogłoszenie, że Muzeum Techniki w Warszawie organizuje zawody i wystawę rowerów poziomych. Zgłosiłem się z Wojtkiem, przyjęto nas, a jedna z naszych konstrukcji trafiła na ekspozycję. Rok później pokazaliśmy tam następne poziomki wykonane w pralni na gdańskiej Przeróbce.

Gdzie?

– Mieszkaliśmy wówczas w bloku. Dzięki wyrozumiałości sąsiadów mogłem zaadaptować pralnię na tymczasowy warsztat. Czasem żona wyciągała mnie stamtąd o czwartej rano...

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Archiwum Kazimierza Leśniewskiego