okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 1/2011 >> Na rowerze od bramy do bramy

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Styl życia >> dwa koła w stoczni


Na rowerze od bramy do bramy

Jakub Terakowski
Stocznia Gdynia

31 sierpnia 2010 roku, w trzydziestą rocznicę powstania Solidarności, w Stoczni Gdańskiej stanęła instalacja „Fruwające rowery”. Trzysta jednośladów przymocowanych do metalowego stelaża, zwieńczonego kolistą obręczą. Dlaczego rowery? Bo rower wciąż jest najpopularniejszym pojazdem poruszającym się po 70-hektarowej powierzchni zakładu.

W 2009 roku w Gdańsku zorganizowano debatę „DNA miasta”. Pytano między innymi o skojarzenia, jakie w społeczeństwie polskim i u cudzoziemców budzi Trójmiasto. Sam Gdańsk najczęściej kojarzono z Lechem Wałęsą oraz stocznią, w której pracował. Prowadzący spotkanie zaapelował wówczas, aby odejść od tych uproszczeń i bardziej wytężyć umysły. Szybko okazało się, że miasto nad Motławą nazywane jest stolicą polskich rowerzystów, a to za sprawą planowo i dynamicznie rozwijanej infrastruktury rowerowej. I że to rower powinien być nowoczesną wizytówką Gdańska.Nikt jednak nie zwrócił wówczas uwagi na fakt, że stocznia i rower wcale nie muszą się wykluczać. Bo o ile Lecha Wałęsę na siodełku widujemy rzadko, o tyle rowerów w Stoczni Gdańskiej jest zaskakująco dużo.
Obecnie w Biurze Ochrony Stoczni Gdańskiej zarejestrowanych jest 180 rowerów. 120 z nich to własność stoczni, reszta należy do pracowników. Ich właściciele mają prawo wjazdu rowerem z zewnątrz na teren stoczni i zgodę na swobodne pedałowanie po zakładzie. Jednoślady posiadają przepustki, przy czym stoczniową bramę przekraczają po przyłożeniu elektronicznej karty do czytnika. Rowery służą zatem zarówno dojazdom do pracy, jak i komunikacji wewnętrznej. Natomiast jednoślady będące własnością stoczni, wyposażone w tabliczki rejestracyjne, nie mogą opuszczać jej terenu. Wszystkie należą do konkretnych wydziałów, a za ich stan techniczny odpowiadają wskazane osoby. Pojazdy te używane są wszędzie tam, gdzie pracownicy muszą pokonywać duże odległości podczas wykonywania obowiązków służbowych, a więc na wydziałach utrzymania ruchu, kontroli jakości, elektrycznym. Korzystają z nich też służby techniczne i pogotowia: elektryczne, wodne, ciepłownicze. Bardziej ruchliwi stoczniowcy pokonują dziennie od pięciu do dziesięciu kilometrów.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Lewandowski