okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 12/2010 >> Ambulans na dwóch kołach

poradniki

Jak zbliżyć się do ideału

Wycieczka rowerowa bez zdjęć? W erze fotografii cyfrowej to niemożliwe. Smartfon przecież zawsze jest pod ręką. Szybkim gestem wstrząsamy... »

Odchudzamy rower

Żadna wyprawa rowerowa nigdy nie odbyłaby się bez… roweru. W przedostatnim odcinku cyklu „Podróżowanie w stylu... »

Styl życia >> ratownicy rowerowi


Ambulans na dwóch kołach

Z Jarosławem Majem, koordynatorem ratowników Fundacji R2, rozmawia Jakub Terakowski
Jarosław Maj w rumuńskich Karpatach

Co oznacza skrót R2?
– Nazwa pochodzi od dwóch angielskich słów: Rescue-Rider (ratownik-jeździec).

A czym zajmuje się Fundacja R2?

– Przede wszystkim ratownictwem. Grupy ratownicze R2 tworzą zespoły ratowników jeżdżących motocyklami-karetkami oraz rowerami-karetkami. Zaczynaliśmy od patroli zmotoryzowanych, lecz uwzględniając rozległość strefy ruchu pieszego w Krakowie, postanowiliśmy utworzyć także dwa patrole rowerowe, uznając, że w tych warunkach sprawdzą się najlepiej.

Jak działa ten system?

– W piątki od piętnastej oraz w soboty, niedziele i święta przez cały dzień jeden lub dwa dwuosobowe zespoły ratowników na rowerach patrolują dwa obszary o szczególnym natężeniu ruchu pieszego i rowerowego: Stare Miasto – Planty – Wawel oraz Błonia – Park Jordana. Jeździmy od kwietnia do października, bo takie porozumienie podpisaliśmy z wojewodą małopolskim. Nasi ratownicy często towarzyszą Straży Miejskiej. Każdy zespół dwurowerowy jest wyposażony tak, jak standardowa karetka ratunkowa, przy czym cały ekwipunek jest oczywiście mniejszy i nie wozimy noszy. Każdy zespół posiada radiotelefon, będący w stałym kontakcie z Centrum Powiadamiania Ratunkowego numeru 112.

Ratownicy czekają zatem na wezwanie w jakiejś dyżurce?

– Nie, patrole są aktywne, cały czas kontrolują powierzony im sektor, utrzymując równocześnie gotowość dotarcia do wypadku w ciągu najwyżej kilku minut. Zabezpieczane obszary mają tak wyznaczoną powierzchnię, aby wezwani ratownicy nie musieli pedałować przez więcej niż dwa, trzy kilometry.

Niewiele jak na rower...

– Ale wystarczająco dużo w skali ścisłego centrum Krakowa. Poza tym medyczne wyposażenie roweru jest dość ciężkie – waży ponad 20 kilogramów, więc pojazdem tym trudno rozwinąć oszałamiającą prędkość. No i nie sposób też chyba wyobrazić sobie ratownika, który spocony i zasapany przystępuje do reanimacji. Chodzi o to, że przy większym dystansie zespół rowerowy staje się niekonkurencyjny ze względu na czas dojazdu w porównaniu do karetki.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archiwum Jarosława Maja